Wszczepianie wirusa, czyli jak tygrys przywiązał do siebie antylopę

Data wpisu: 2019-02-25

Swoją historię opowiem w częściach. Pierwotny zamiar był taki, by napisać swoją opowieść w całości. Ale podczas pisania jej zrozumiałam, że powinnam wtrącać swoje uwagi które pomogą Wam dostrzec pewne symptomy. Te znaki są niewidzialne w pierwszej chwili. Dopiero analiza sytuacji pozwala nam dojść do wniosków, że w naszym życiu nie ma przypadków. 

Trzeba mieć oczy zawsze otwarte. To jedna z najważniejszych nauk płynących z relacji toksycznej. Życie dla toksyków jest nieustannym polowaniem. Każdy może stać się ofiarą – wystarczy, że będzie posiadał zasoby, których jednostka zaburzona potrzebuje. To dla toksyka jedyne kryterium doboru partnera, czy przyjaciela.  

*****

HISTORIA SPRZED LAT KILKU 

Ciepły czerwcowy poranek. Przez uchylone okno 
do pokoju wpada powiew swieżego powietrza. Śpiew ptaków, ciepłe promienie słońca przebijają się między liśćmi drzewa rosnącego przed sypialnianym oknem. W półśnie słyszę wibrujący na nocnym stoliku telefon. Sięgam po niego, otwierając jedno oko czytam: „Wstałaś skarbie? Właśnie piję kawę i myślę o Tobie„.

Na mojej twarzy pojawia się uśmiech.   Nigdy nie pomyślałabym, że spotkam kogoś takiego jak on. Odkąd poznaliśmy się miesiąc temu na imprezie (na której notabene byłam z „musu”) moje życie nabrało niesamowitych barw. Wszystko zdawało się takie wspaniałe, jakby w jednym momencie cały świat powiedział mi, że mnie kocha. Dostałam skrzydeł, oddychałam głębiej. Jednym słowem rozkwitłam.

Nawet praca, która wcześniej była dla mnie smutnym obowiązkiem stała się przyjemnością. Czym innym mogła się stać. Codziennie rano zaraz po uruchomieniu firmowego laptopa aktualizuję skrzynkę mailową. I codziennie czeka na mnie wiadomość od niego.     

„Pamiętasz tajską restaurację o której ostatnio rozmawialiśmy? Dziś zabieram Cię do niej na kolację. Miłego dnia”

„Odkąd zobaczyłem Ciebie tamtego wieczora czuję, że jesteś mi pisana. Jesteśmy jednością, czytamy sobie w myślach. Nigdy Cię nie skrzywdzę, zaufaj mi.”  

Zupełnie jakby pełen słodyczy sms na dzień dobry nie wystarczył. Codziennie obdarzał mnie uwagą. Był zawsze, od świtu do nocy. Kiedy wstawał o czwartej rano pierwszą rzeczą jaką robił była wiadomość do mnie. Gdy pracował w nocy, to nad ranem czytałam mnóstwo wiadomości od niego, pisał do mnie nawet kiedy spałam. Poczułam się ważna, najważniejsza dla człowieka który był wręcz idealny.   

 * * * *

*MIŁOŚĆ WYLEWANA WIADRAMI* Wtedy przez myśl mi nie przeszło, że ten ideał ma tak mroczne wnętrze. A obdarzanie mnie uwagą, te maile, smsy to zjawisko zwane w psychologii love bombing, inaczej miesiąc miodowy. Jedna ze strategii manipulacji osób z zaburzeniem osobowości wiązki B. Ofiara będąca na celowniku toksyka czuje, że jest w centrum uwagi, stawiana na piedestale, najpiękniejsza, najmądrzejsza, doskonała. To pierwszy z trzech etapów dynamiki związku toksycznego. Ma na celu przywiązanie do siebie ofiary.  

Tutaj jedna mała uwaga. Nie zawsze są to słodkie, tęczowe gesty i wiadomości. Tak jak tygrys posiada umaszczenie pomagające mu w polowaniu (kamuflaż), tak toksyk przyjmuje pozę. Nie jestem specjalistką, mogę jedynie domniemywać, że odgadywanie potrzeb to ewolucyjny mechanizm u „ludzkich drapieżników”.

Jeżeli kobieta pragnie partnera w stylu Ricardo z brazylijskiej telenoweli – zaburzony będzie wypisywał wiersze o tym, że jej oczy mają kolor nieba. Jeśli kobieta pragnie intelektualisty – zaburzony będzie rozprawiał na temat astronomii i fizyki kwantowej. Jeżeli kobieta czuje się samotna – toksyk nie pozwoli jej przez chwilę odetchnąć od swojej obecności, tak by nie zaznawała pustki.  

W ten sposób toksyk ułatwia sobie polowanie, bo przywiązana antylopa sama wpada w łapy tygrysa.

Pierwszy


Data wpisu: 2019-02-25

Pomysł na tego bloga narodził się spontanicznie. Niech będzie on miejscem mojego duchowego catarsis. Niech będzie miejscem nauki dla innych. 

Najlepiej jest się uczyć na błędach, najtaniej na cudzych.

Od dłuższego czasu walczę sama ze sobą. Każdego dnia podnoszę niewidzialne rękawice. Miotam się w tej walce, upadam i wstaję na zmianę.

Poruszać będę problematykę związków toksycznych. Znam ją z własnego doświadczenia, a jakby inaczej. Mój kochany toksyk towarzyszył mi przez 4 lata mojego życia. To mało, bo wiem, że toksyczne związki potrafią trwać dłużej. To dużo, bo już po 4 latach obróciłam się w popiół i przypominam cień samej siebie.

Jeżeli także jesteś osobą uwikłaną w toksyczny związek i:

-odchodzisz od zmysłów bo on/ona znów od kilku dni nie odbiera telefonu,

-zostawił(a) Cię z dnia na dzień z lakonicznym wyjaśnieniem (lub bez wyjaśnienia),

-rozpętał(a) awanturę w której Ty jak zwykle stoisz na pozycji ofiary,

-pomimo tego, że wkładasz całe serce w związek wciąż jesteś niewystarczająco dobra (dobry),

-ciągle obwiniasz się i zastanawiasz się co mogłaś(mogłeś) zrobić lepiej czy inaczej / co jest z Tobą nie tak / co powiedzieć / jak go (ją) odzyskać pomimo bólu którego jest przyczyną / dlaczego on(ona) zachowuje się w taki a nie inny sposób,

to ten blog jest dla Ciebie. Mam nadzieję, że moja historia da Ci do myślenia. Może uda mi się chociaż jedną osobę ocalić przed trafieniem w czarną odchłań.

Pamiętaj celem jest minimalizacja strat. Jeżeli związek zamiast dodawać Ci pewności siebie sprawia, że czujesz się coraz gorzej sama ze sobą, to znak że jest on toksyczny. Można latami oszukiwać się, że on/ona się zmieni. Można lata wytrzymać zastanawiając się codziennie jaki nastrój będzie miał dziś, czy dostaniemy bombonierkę, czy z otwartej w twarz. Można wszystko. Tylko po co? W imię czego? W imię miłości, owszem. Ale narcyz/psychopata nigdy Ciebie nie kochał i nigdy nie pokocha. To jednostronny związek – wygląda trochę jak zabawa trzylatka telefonem. Trzylatek rozmawia przez telefon, tyle że… nikt mu nie odpowiada. Choćby krzyczał z całych sił niczego tym nie osiągnie. Z naszymi związkami jest podobnie. Możemy stawać na rzęsach, a nasz toksyk i tak nie dostrzeże naszych starań.

Jestem kobietą i będę pisać w żeńskiej formie, jednak ten blog przeznaczony jest zarówno dla kobiet jak i mężczyzn. Problem narcyzmu dotyka obu płci.