Dlaczego seks z narcyzem jest tak dobry? Chemiczna pułapka. Karmienie piersią narcyza.

Data wpisu: 2019-02-27 

Wiele ofiar narcystycznej przemocy mówi o tym, że seks z narcyzem był dla nich niesamowitym doświadczeniem. Długo zastanawiałam się dlaczego tak jest.  

Co jest takiego wyjątkowego w narcyzie, który jest tak naprawdę hologramem, postacią wykreowaną przez samego siebie z ogromną wewnętrzną pustką? Czy w seksie nie chodzi właśnie o emocje? O zjednoczenie się dwóch dusz?  

Doszłam do wniosku, że może właśnie TO jest clou. Jest niesamowity, bo jest inny. Narcyz inaczej odczuwa emocje. Jego inne reakcje = inna interakcja. Według narcyza granice są jedynie po to, by je przekraczać. Także w łóżku. Brzmi ekscytująco? Jeżeli dotychczas nasz seks był naznaczony rutyną, to przy narcyzie odkrywamy nową jakość.  

Po drugie. Narcyz często ma na koncie wiele związków, zarówno przelotnych jak i stałych. Niejednokrotnie udaje mu się prowadzić kilka związków jednocześnie. Na ten temat pisałam tutaj -> Cała (smutna) prawda o wężu w kieszeni narcyza. Jak stare przysłowie mówi: trening czyni mistrza.  

Po trzecie. Biorąc pod uwagę doskonałe zdolności toksyków w zakresie odgadywania naszych potrzeb… mamy bingo. Więcej o odgadywaniu potrzeb pisałam tutaj: Jeśli chcesz boksera, wtedy ja na każdy wejdę ring.  

Po czwarte – wojenne napięcie. Słyszałaś kiedyś o namiętności podczas wojny? Może obił Ci się o uszy wywiad z uczestnikami działań wojennych opowiadającymi o szybkich ślubach i jeszcze szybszej konsumpcji związku? Człowiek będący w stanie zagrożenia dostaje od natury sygnał, że… ma się rozmnażać. Tak sprytnie to wymyśliła natura, by nasz gatunek przetrwał. W relacji toksycznej kobieta czuje się nieustannie zagrożona. Poprzez warunkowanie została zaprogramowana przez toksyka. Zdaje sobie sprawę z tego, że sytuacja z minuty na minutę może się zmienić. Żyje w niepewności i nieustannym lęku.Chociaż jej życie nie jest zagrożone, to neuroprzekaźniki które wytwarza jej organizm (adrenalina, kortyzol) są dokładnie takie same jak te, które uwalniają się w obliczu zagrożenia życia.  

Po piąte. Chemiczna huśtawka o której pisałam tutaj -> Nałogowiec miłości. Podczas uprawiania seksu działa mechanizm poszukiwania przyjemności, a bliskość = endorfiny i jeszcze więcej endorfin. Przy ciągłym bombardowaniu adrenaliną i kortyzolem nasze ciało każdą dawkę endorfin przyjmuje z entuzjazmem i wdzięcznością. Nieustanny niepokój sprawia, że strzał hormonu szczęścia jest dla nas jak szklanka wody po całym dniu na pustyni.  

Żeby nie było tak optymistycznie – seks z narcyzem jest kolejną chemiczną pułapką. A to za sprawą oksytocyny zwanej hormonem przywiązania. To ten sam hormon, który uwalniany jest przez przysadkę mózgową, na przykład podczas porodu i karmienia piersią. Oksytocyna jest odpowiedzialna za wytworzenie więzi pomiędzy matką a dzieckiem.  

Oksytocyna uwalnia się także podczas stosunku i przy jej udziale przywiązujemy się do partnera. Natura rządzi się swoimi prawami i jak widać nie przygotowała się na epidemię narcyzów 🙂 Nie miejmy tego za złe Matce Naturze. Jej zamiarem było jedynie to, by nasze dzieci wychowywały się w pełnych rodzinach. A to piękny cel.  

Dlaczego narcyz zazwyczaj bardzo szybko dąży do zbliżenia? Mogę jedynie się domyślać. Wydaje mi się, że po pierwsze – dla narcyza to akt ostatecznego oddania wobec niego. W jaki inny sposób mogłabyś mu udowodnić to, że jesteś „jego”? A po drugie… Może podświadomie (lub świadomie!) wie, że kobietę można przywiązać do siebie seksem. 

W każdym razie narcyz będzie chciał skonsumować Wasz związek bardzo szybko, jeszcze na etapie pierwszego miodowego miesiąca. Chociaż może mówić, że mu się nie spieszy i poczeka, to w jego głowie rodzi się już plan, jak najszybciej może Ciebie do tego przekonać.

Powiedz mi co Cię boli, a będę wiedział w co uderzyć. O tym jak plaster zrywa się razem ze skórą.

Data wpisu: 2019-02-26 16:56:59.0

W tym poście postaram się przekazać najważniejsze kwestie dotyczące sposobów wyszukiwania przez toksyków naszych wewnętrznych ran, oraz powody dla których to robią. Opiszę także w jaki sposób ta wiedza zostaje przez nich wykorzystana.

Proces poszukiwania naszych wewnętrznych ran przez toksyka może zacząć się na bardzo wczesnym etapie znajomości, jednak nie jest to regułą. Pisałam o tym tutaj Obwąchiwanie terenu. Ocena wartościo-atrakcyjności. Część 1 i tutajObwąchiwanie terenu. Ocena wartościo-atrakcyjności. Część 2  Często narcyz zdaje sobie sprawę z tego, że przeprowadzenie swoistego przesłuchania może wiele osób spłoszyć i już na wstępie w głowie zabrzmi im syrena alarmowa. Jeżeli jednak zdecyduje się na ten ryzykowny krok, to nie zapyta wprost „Masz krzywe palce u stóp. Nie masz z tego powodu kompleksów?” albo „Wychowywałaś się w domu przemocowym?”.  Spodziewaj się pytań w zawoalowanej formie.

Jakie mogą być sposoby toksyka, by nie zapytać wprost, a dowiedzieć się tego czego chce? Oto kilka:

wymiana barterowa, np. „Od dziecka zmagam się z traumą. Kiedy miałem 5 lat mój ojciec odszedł od matki…” spojrzenie spaniela. Dalej 
mówisz Ty <Ja też jestem z rozbitej rodziny / też przeszłam coś strasznego w dzieciństwie> (Poszukiwanie traum i dysfunkcji środowiska)

branie pod włos, np.„Tak piękna kobieta nie ma chyba żadnych kompleksów, co?” <Nie żartuj, tyle rzeczy chciałabym w sobie zmienić!> Kolejne pytanie: „Niby co takiego chciałabyś w sobie zmienić?” (Poszukiwanie kompleksów)

ślepy strzał z komplementem, np.„Czytałem ostatnio pewien artykuł na temat DDA/DDD/PTSD/czegokolwiek co podejrzewa. Jednym z objawów jest ogromna wrażliwość i empatia, a Ty wydajesz się bardzo wrażliwa…” <Sporo w tym prawdy, mam za sobą takie doświadczenie.> (Poszukiwanie traum i dysfunkcji środowiska)

na sławnego specjalistę, np.„Słyszałem, że (tu pada nazwisko specjalisty) twierdził, że kobiety wychowane bez ojca/matki zupełnie inaczej patrzą na świat. Co o tym myślisz?” <Jeżeli wychowywałaś się w rozbitej rodzinie wspomnisz o tym i przedstawisz swój punkt widzenia.> (Poszukiwanie traum)

pytanie z podwójną odpowiedzią, czyli metoda na filozofa, np. „Wiesz…ten świat tak gna, w kółko tylko praca dom. Nie wydaje Ci się, że zapominamy o czymś najważniejszym? Często czujesz się boleśnie samotna?” <Oj tak, to prawda. Pomimo 200 znajomych na portalu, nie mam z kim wypić kawy> (Poszukiwanie deficytów)

na troskliwego misia, np. „Ojej! Taka jesteś blada! Nie lubisz przebywać w zatłoczonych miejscach?” <Tak, w takim tłumie często robi mi się słabo.> (Poszukiwanie lęku)

<W trójkątnym nawiasie przykładowa odpowiedź, która może toksykowi posłużyć na dalszym etapie relacji.>   

Czego się  spodziewać, jeśli narcyz nie gra va banqe? 

Nie zawsze te informacje są pozyskiwane przez niego na etapie obwąchiwania. Więc co robi toksyk by nie spłoszyć ofiary? Daje Tobie czas. Stopniowo zbliża się do Ciebie, zmniejsza dystans, dzieli się z Tobą swoimi problemami. To daje mu pewność, że nie uciekniesz. I tak prędzej czy później otworzysz się przed nim.   

Dlaczego to robią? 

Bo każda taka informacja daje im nad Tobą przewagę. Twoja słabość w odpowiednim momencie może zostać użyta przeciwko Tobie. Znając Twoje bolące miejsca narcyz wie w co uderzyć. Informacja o Twoich deficytach, traumach, lękach, kompleksach przydaje się toksykowi na każdym etapie znajomości. To jego as w rękawie.   

Jak wykorzystywane są informacje?

Wezmę pod lupę trzy przykłady i pokażę jak informacja jest modyfikowana na kolejnych etapach toksycznej relacji. Narcyz dowiaduje się o tym, że ofiara: 1. Ma za sobą traumatyczne małżeństwo zakończone rozwodem / pochodzi z dysfunkcyjnej rodziny; 2. Ma kompleks z powodu cellulitu; 3. Czuje się bardzo samotna;   

***Faza pierwsza – miesiąc miodowy – będzie starał się być plastrem na ranę. 

1.„Tyle przeszłaś skarbie. Ja nigdy bym ci tego nie zrobił. / Obiecuję, że już nikt ciebie nie skrzywdzi.” 

2. „Kochanie masz najpiękniejszą pupę na świecie. Szaleję za nią!”. 

3. Telefon dzwoni kilka razy dziennie, na wszystkich komunikatorach pojawiają się wiadomości od niego. Jest zawsze obecny jeśli nie realnie to wirtualnie, co kilkanaście- kilkadziesiąt minut przypomina o sobie.   

***Faza druga – degradacja – narcyz wbija szpilę, obniża poczucie własnej wartości, przypomina o wewnętrznych ranach. 

1.„Boję się zwrócić ci uwagę, bo po rozwodzie/traumatycznym dzieciństwie jesteś strasznie przewrażliwiona na swoim punkcie.” 

2. „Nie wiem, może to przez te spodnie, ale twoja pupa wydaje się być duża. Przytyłaś ostatnio?” 

3. Nie zaczyna rozmowy pierwszy, odpowiada zdawkowo, lakonicznie, jakby próbował zbyć.   

***Faza trzecia – destrukcja – wielkie bum. Burza, najczęściej zakończona tymczasowym rozstaniem. 

1. „Nigdy więcej nie zwiążę się z rozwódką / dzieckiem z patologii!” 

2. „Myślisz, że jestes takim cudem? Nie masz lustra? Spójrz na swój tyłek!” 

3. Brak odzewu, aż do kolejnego cyklu. Zniknięcie bez pożegnania, bez wyjaśnień.  

Używanie informacji, które są dla Ciebie szczególnie bolesne powoduje uruchomienie dwóch podstawowych mechanizmów (unikanie cierpienia i poszukiwanie przyjemności) o których pisałam tutaj -> Nałogowiec miłości. Motylki czy chmara szarańczy? Chemiczna huśtawka.   

Nasze bolące miejsca to sprzymierzeniec narcyza. W przypadku szczególnie bolesnych ran wypowiedź toksyka (zarówno pozytywna jak i negatywna) niesie ze sobą ogromny ładunek emocjonalny. Zaburzony potrafi tak manipulować informacją by to, co najpierw było miodem na nasze serce, nagle stało się ostatnim gwoździem do trumny. Zwierzając mu się, dajemy mu jednocześnie potężne narzędzie, przy pomocy którego może nami manipulować i kontrolować nasze emocje.

Cała (smutna) prawda o wężu w kieszeni narcyza. Zjednoczone ofiary wojskowego i egzotyczne wakacje z bankructwem w tle.


Data wpisu: 2019-02-26 13:34:51.0

Jeżeli zastanawiasz się dlaczego Twój narcyz obsypuje Cię kosztownymi prezentami, albo wręcz przeciwnie – na randki wiecznie zapomina zabrać portfela, to odpowiedź znajdziesz w tym poście. Będzie bolało. Może to marne pocieszenie, ale: cios zadany wtedy kiedy się go spodziewasz boli mniej niż ten, który dostajesz nie spodziewając się go wcale.

*****

HISTORIA SPRZED LAT KILKU  

Po zjedzeniu posiłku kelner przynosi rachunek. 

-Ja zapłacę za siebie – deklaruję. 

-Nie żartuj, ja zaprosiłem – ja płacę.

-Wiesz, ja również pracuję, zarabiam. Chętnie dołożę się do rachunku. 

Toksyk patrzy na mnie wzrokiem drapieżnika. Wyciąga swój portfel i przegląda jego zawatrość. „Skoro tak bardzo chcesz, nie będę ci zabraniał. To nawet dobrze się składa, bo akurat nie mam gotówki, a tu chyba nie można płacić kartą. Ach ta emancypacja!” Mówi wyraźnie zadowolony. Opłacam rachunek.   

* * * * *

*WĄŻ W KIESZENI* osoby z narcystycznym zaburzeniem osobowości charakteryzują się roszczeniowym podejściem do partnerów. Próbują jak najwięcej zyskać, jednocześnie dając od siebie jak najmniej. Przecież Pan jest, Pan wymaga i Panu się należy. Jest tak wspaniały, że sama jego obecność, to dla marnego pyłku takiego jak Ty, prawdziwy zaszczyt. Możliwość obcowania z nim jest odpowiednikiem wszystkich skarbów świata. (Przepraszam za sarkazm, nie mogłam się powstrzymać. Ale w ten sarkastyczny dla nas sposób myśli właśnie Twój narcyz.)  

Jest też drugie dno takiego podejścia narcyza. To boli, ale miejmy już to za sobą… Narcyzi bardzo rzadko skupiają się na jednej relacji.Nie mam na myśli tego, że każdy narcyz to Casanova. Ale Casanova prawdopodobnie był narcyzem 🙂

Naukowo udowodniona została korelacja pomiędzy narcystycznym zaburzeniem osobowości, a skłonnością do zdrad. Jeżeli jesteś wrażliwą monogamistką to Panów Narcyzów omijaj szerokim łukiem. Jeżeli jesteś wrażliwym mężczyzną marzącym o uczciwej i wiernej partnerce – daj sobie spokój z Panią Narcyz już na wstępie.  

Kilka lat temu dosyć głośno było o pewnym Panu Wojskowym. A to za sprawą jego licznych romansów, które wyszły na jaw po publikacji artykułu w pewnym popularnym dzienniku. Wiele kobiet dzięki tej publikacji z dnia na dzień dowiedziało się, że są częścią sporego haremu.  

Pokrzywdzonych przez tego człowieka kobiet było tyle, że założyły one wątek na forum. Byłam w szoku czytając każdy kolejny wpis „oświeconej”. Kobiety na forum radziły sobie wzajemnie na jakie choroby weneryczne badania powinny zrobić… Pan Narcyz sypiał bowiem z kilkoma – kilkunastoma kobietami jednocześnie. W tym samym czasie tworzył oficjalny związek. Ile było dokładnie ofiar nie wiadomo. Kilkadziesiąt? Kilkaset? Niesamowicie im współczuję. Ja także wiem, jak boli zdrada. Jak boli kiedy dowiadujemy się, że wszystko co się dzieje w relacji to jedynie manipulacja naszego narcyza.  

Pomyśl zatem. Czy spotykając się z kilkoma kobietami jednocześnie można pamiętać o wszystkich rocznicach, urodzinach? Nawet jeśli tak, to jakie to będzie obciążenie finansowe?   Jeżeli narcyz chce wykorzystać inne niż finasowe zasoby (wytarmosić Cię emocjonalnie, zrobić z Ciebie zabawkę erotyczną, upokorzyć, czerpać przyjemność z dominacji nad Tobą i polepszyć tym swoją samoocenę… Możliwości jest ogrom) nie ma on potrzeby robić spektakularnych gestów w stylu „bomniestać”. Będzie liczył każdy wydany na Ciebie grosz. Nie zdziw się jak pod koniec związku wypomni Ci wszystkie kawy na które zapraszał. Gdyby mógł to wręczyłby Ci fakturę za wszystko, łącznie z rachunkiem za benzynę, którą stracił na dojazdy do Ciebie 🙂

Teraz druga strona medalu, czyli hop o 180 stopni.   Jeżeli narcyz pragnie wykorzystać Ciebie finansowo, na samym początku będzie hojny. Prezenty bez okazji, sponsorowanie wypadów do knajpy, weekendowych pobytów w SPA, czy egzotycznych wycieczek. Później, a w zasadzie dosyć szybko „kasa się kończy” i zaczyna pożyczać pieniądze od Ciebie. Pożyczasz, bo przecież tyle od siebie dał, masz wobec niego dług wdzięczności. Poza tym wydawał wcześniej na Wasze przyjemności lekką ręką niemałe kwoty, więc chyba ma jakieś konkretne możliwości zarobkowania. Przecież jego firma przynosi ogromny dochód, to tylko chwilowy kryzys, sam tak mówi. Odda później, póóóźnnniej. Na świętego Dygdy – czyli nigdy.    

Nie licz na to, że narcyza wzruszy Twoja rozpacz. Że będzie się martwił, czy Twoje dzieci mają co jeść, czy znów miałaś w domu wizytę komornika. W najlepszym przypadku powie „Jakbyś nie mogła, to byś nie pożyczała” i obróci się na pięcie. W gorszym przypadku całą winę za Twoje problemy zrzuci na Ciebie. Dla pewności rozpowie wśród Waszych wspólnych znajomych, że pieniądze przetańczyłaś z kochankiem na Wyspach Kanaryjskich. Zrobi z siebie Twoją ofiarę, tak żeby nikt mu nie zarzucił, że nie pomaga swojej ukochanej.  

Przerażające, prawda? Pożyczając duże kwoty pieniędzy (choćby największej miłości Waszego życia) zabezpieczcie się notarialnie. Na sali sądowej wydruk z konta bankowego dokumentujący przelew nie jest dowodem nie do obalenia. I nic nie pomoże tłumaczenie znajomym, że Wyspy Kanaryjskie widziałaś jedynie w teledyskach na YouTube. W obliczu manipulacji narcyza trzeba być zawsze krok przed nim.

Czy maska księcia wrasta na stałe? O manii wyższości i symptomie więzi traumatycznej.


Data wpisu: 2019-02-26 11:52:55.0

W klasyfikacji DSM-IV pierwszym kryterium przy diagnozowaniu narcystycznego zaburzenia osobowości jest pretensjonalne poczucie własnego znaczenia (np. wyolbrzymianie osiągnięć i talentów, oczekiwanie bycia uznanym za lepszego bez współmiernych osiągnięć). Czytając tę definicję na wikipedii  -> KLIK byłam w szoku… I zgłupiałam. Z góry założyłam, że to do mojego narcyza nie pasuje. Więc jest tym narcyzem, czy nie?  

Przekonanie o własnej wyższości zawsze kojarzyło mi się z typem księcia, kimś kto chodzi wiecznie z nadąsaną miną. Albo z prezesem wielkiej korporacji, który przechodząc korytarzem swojej firmy patrzy w sufit i udaje, że nie słyszy „dzień dobry” swoich pracowników. Musiałam cofnąć się wspomnieniami. Okazuje się, że symptomy przekonania o własnej wielkości, byciu ponad, to widoczne jedynie czasem migawki. Narcyz wcale nie musi bez przerwy paradować z maską księcia – to by mu przyniosło więcej szkód niż pożytku. Czy cały czas czuje wyższość? Obstawiam, że tak. Ale widoczne staje się to jedynie wtedy, kiedy ktoś ma czelność wyprowadzić narcyza z błędu.   

*****

HISTORIA SPRZED LAT KILKU  

Sierpień. Docieramy do restauracji. Zamawiamy. Kelner przynosi posiłek. Nieopacznie serwuje wybrane przeze mnie danie jemu. Narcyz rzuca pod jego adresem kąśliwą uwagę dotyczącą niekompetencji. Kelner gorąco przeprasza, przestawia talerze, życzy nam smacznego. Ideał jest wyraźnie poirytowany, wręcz oburzony. Chwytam go za dłoń. „Przecież to nic takiego, może się zakochał i jest rozkojarzony?” Próbuję załagodzić sytuację. „Znam właściciela tej restauracji, jutro ten gamoń straci pracę!” Jestem zdziwiona jego reakcją. Chyba ma zły dzień. Może to praca tak na niego wpływa?    

* * * * *

*JESTEM BOGIEM UŚWIADOM TO SOBIE* osoby z narcystycznym zaburzeniem osobowości przekonane są o swoich super-mocach. Kreują się na silnych, władczych, „wszystkomogących”. W ich mniemaniu są panami życia i śmierci i lepiej im się nie narażać. Dodatkowo, w idealnym świecie idealnego narcyza nie ma miejsca na pomyłki, błędy, przeoczenia. Jestem tak idealny jak mój świat i ludzie którzy mnie otaczają – gdy ktoś nie jest idealny (czytaj: nie spełnia moich oczekiwań) musi zginąć.  

Warto przy tym fragmencie poruszyć jeszcze jedną bardzo ważną kwestię – afekt patologiczny. Z początku przeraziła mnie jego reakcja. Była zdecydowanie zbyt gwałtowna jak na taką drobnostkę. Takie sytuacje zdarzały się częściej. Jego reakcje bywały nieprzewidywalne. To budowało we mnie lęk. Tu na ten temat troszkę więcej – Patologiczny afekt. Jak Twoje nieszczęście staje się przyczynkiem do awantury.   I teraz coś bardzo ważnego:   

SYRENA ALARMOWA! *Zakłamywanie rzeczywistości* szukanie tłumaczeń dla niedopuszczalnych zachowań (jak opryskliwe traktowanie drugiego człowieka). Jest potężnym objawem współuzależnienia. Toksyk nie wyżył się na kelnerze bo miał ciężki dzień, bo ma stresującą pracę, bo kot mu przebiegł drogę, a na dodatek utknął w korku. Jest jedna i to bardzo prosta odpowiedź. Wyżył się na nim bo jest zaburzony. Wszelkie ugłaskane wymówki i próby innego wyjaśnienia patologicznych wybryków to jedynie symptom naszego uzależnienia od oprawcy.

Obwąchiwanie terenu. Ocena wartościo-atrakcyjności. Część 2


Data wpisu: 2019-02-26 10:59:32.0

Czym się różni toksyczne obwąchiwanie terenu od zapoznawczej rozmowy w standardowej znajomości?Podczas normalnej zapoznawczej rozmowy: 

-nie czujesz presji, niepokoju na myśl o tym, że unikniesz odpowiedzi na konkretne pytanie;

-jeżeli unikasz odpowiedzi rozmówca nie drąży tematu, nie pyta ponownie;

-rozmówca nie zadaje pytań dotyczących bezpośrednio Twojego stanu majątkowego / statusu materialnego;

-pytania kierowane do Ciebie wynikają naturalnie i są ściśle powiązane z tematem rozmowy;

-rozmówca próbuje poznać Twoje zainteresowania, poglądy i upodobania; 

-rozmówca nie zadaje szczegółowych pytań dotyczących relacji rodzinnych, czy Twojej odległej przeszłości (nie ma miejsca poszukiwanie traum, deficytów, dysfunkcji środowiska);

-Twój rozmówca nie kieruje rozmowy na tematy, które mogłabyś uznać za zbyt intymne jak na początkowy etap znajomości.  

 A co robi toksyk obwąchując? Syrena alarmowa powinna wyć w niebogłosy jeżeli: 

-po zadanym przez niego pytaniu wewnętrznie czujesz się „przyciśnięta do muru” i chociaż nie chcesz to odpowiadasz zgodnie z prawdą jak na spowiedzi;

-orientujesz się, że rozmowa o ulubionych gatunkach zwierząt, nagle zamieniła się w rozmowę na temat zaciągniętego przez Ciebie kredytu hipotecznego. Chwilę wcześniej, jakby nigdy nic zapytał czy wynajmujesz mieszkanie. Chwilę później – jaki masz metraż i jak długo jeszcze będziesz spłacać raty za telewizor;

-zastanawiasz się skąd on do cholery wie o tym telewizorze 😉

-milczy po tym jak skończysz swoją wypowiedź. Patrzy głęboko w oczy spojrzeniem spaniela, jakby telepatycznie próbował Ci przekazać „To już wszystko co masz do powiedzenia?”. Podświadomie rozumiesz ten komunikat i… mówisz dalej. Najczęściej mówisz o rzeczach, które go interesują przy ocenie wartościo-atrakcyjności. Przypadek?

-po kilku godzinach rozmowy zna nie tylko Twój stan cywilny, ale także historie wszystkich Twoich związków od czasów liceum. I imiona wszystkich Twoich przyjaciół z dzieciństwa. Niemożliwe? A jednak.

-jeżeli to czym zajmujesz się zawodowo wyda mu się interesujące, spodziewaj się pytań kogo ważnego znasz i czy mogłabyś mu coś załatwić („O! Pracujesz w przychodni? To świetnie się składa, bo potrzebuję recepty na…” Kończy się tym, że jesteś jedną z oskarżonych w sprawie dotyczącej lewego handlu psychotropami)

-pytania dotyczące relacji rodzinnych (więcej w poście Powiedz mi co Cię boli, a będę wiedział w co uderzyć.). Także tych zawiłych rodzinnych sytuacji (rozwody, rozbita rodzina, rodzinne tragedie)

-nie sprawia mu problemów przeskakiwanie z tematu na temat. I to o skrajnie różnym ładunku emocjonalnym. (Zupełnie jak telewizyjny program śniadaniowy – od modnych apaszek, przez ofiary gwałtu, do sezonowych dań z pomidorów)

„a ile zarabia się w Twojej branży?” 

„a czym się zajmują Twoi rodzice?” 

– inne „a…” po usłyszeniu których myślisz sobie*kurczę, człowieku, po co ci to wiedzieć?!*  

Cel jest konkretny – zdobyć Twoje zasoby, wykorzystać do cna, pobawić się i zniszczyć. Zanim narcyz to zrobi musi wiedzieć czy gra jest warta świeczki. Po to są wszystkie te pytania, by przekonał się czy chce mieć Ciebie w swojej kolekcji.  

Pewne przykłady są przejaskrawione. Chcę tylko, byś zwróciła/zwrócił uwagę na wszelkie przejawy poszukiwania Twojej wartościo-atrakcyjności przez nowo poznaną osobę. To pierwsza syrena alarmowa, dlatego jest tak ważna. Toksyczne znajomości najlepiej jest ucinać na samym początku. Jak powiedział Leonardo da Vinci: „Łatwiej powiedzieć nie na początku, niż na końcu”.

A o telewizorze powiedziałaś mu sama, kiedy patrzył na Ciebie wzrokiem spaniela 😉

Obwąchiwanie terenu. Ocena wartościo-atrakcyjności. Część 1


Data wpisu: 2019-02-26 10:31:05.0

Toksyk podchodzi do wszelkich znajomości zero-jedynkowo, czyli możliwości są dwie:

– Przydasz mu się do czegoś – dostajesz plusa i masz wątpliwą przyjemność obcowania z nim.

– Nie przydasz się – dostajesz minusa i nawet nie będzie sobie głowy zawracał kontynuacją znajomości.  

Do czego możesz się przydać? To już oceni sam zaburzony. Jeden znajomy załatwi pracę. Drugi znajomy w tej pracy zrobi wszystko za niego. Trzecia znajoma zapewni rozrywkę emocjonalną i erotyczną. A czwarta znajoma załatwi darmowy manicure i zniżkę na PKS do Chorzowa. Cokolwiek jest mu potrzebne – weźmie to od Ciebie. A bierze wszystko co możesz mu dać, nawet kosztem utraty przez Ciebie Twojego zdrowia, pracy, znajomych. Wyssie, przeżuje, wypluje. Będzie przeżuwał i wypluwał na zmianę, dopóki zostaje coś, co jeszcze możesz mu dać. Czyli ostatecznie: nawet jeśli dostajesz na początku plusa i oddasz mu wszystko, to na koniec odchodzisz z minusem, bo nic więcej dać mu nie możesz. W toksycznych historiach happy endu nie ma. Ale o tym innym razem.  

Początki toksycznej relacji w fazie love bombing / miodowego miesiąca są urocze. Na szczęście nawet na tym etapie pojawiają się syreny alarmowe. Jedną ze wzbudzających niepokój toksycznych praktyk jest coś, co nazwałam obwąchiwaniem 
terenu. Można by to również nazwać oceną wartościo-atrakcyjności. Tak, wymyśliłam ten termin. Dlaczego? Bo dla toksyka atrakcyjne jest tylko to, co ma jakąś wartość, którą można przełożyć na „usługi”. To etap, kiedy jest Ci przypisywany plus lub minus i zaburzony podejmuje decyzję o dalszym przebiegu waszej relacji.

  Byłaś kiedyś przesłuchiwana przez policję? Jeśli nie, to jako wysoko empatyczna ofiara narcyza (z innymi się nie wiążą!) pewnie domyślasz się, jakie to uczucie. Jesteś pod gradobiciem celnie stawianych pytań. Czujesz się, delikatnie mówiąc, niekomfortowo. Jednak mówisz wszystko, bo przecież chcesz pomóc rozwiązać sprawę. Podświadomie i świadomie wiesz, że każde kłamstwo wpędzi Cię w kłopoty.   

*****

HISTORIA SPRZED LAT KILKU  

Maj. Na nic się zdały moje uniki. Musiałam iść na tę imprezę. Postanowiłam pójść, pobyć tam chwilę i jak wszyscy będą dostatecznie rozbawieni zastosować angielskie wyjście.  

Stoję na uboczu z kieliszkiem wina w ręku. Podchodzi do mnie znajoma w towarzystwie mężczyzny. Na pierwszy rzut oka facet jakich wielu. Szczerze mówiąc, na ulicy nie zwróciłabym na niego uwagi. Wysoki, owszem. Twarz mało męska. Na skroniach siwe włosy. Znajoma przedstawia nas sobie. I już wtedy dzieje się coś dziwnego. On przytrzymuje moją dłoń trochę zbyt długo jak na powitanie. Z kamiennym wyrazem twarzy wpatruje się we mnie przez kilka sekund nie mrugając nawet okiem. Nie wydukał nawet swojego imienia. Stoi jak posąg gapiąc się na mnie. Zakłopotana mówię do niego cokolwiek, by wyrwać go z tego letargu. […] Nawet nie wiem kiedy zrobiła się trzecia nad ranem. Rozmawialiśmy całą noc siedząc obok siebie na sofie. I przez te kilka godzin powiedziałam temu człowiekowi o sobie wszystko. Pytał w taki sposób, że bałam się go okłamać. Momentami czułam się jak dziewczynka z podstawówki na dywaniku u dyrektora. Pewnie bym zwiała, gdyby nie to, że mieliśmy ze sobą tyle wspólnego. Sympatyczna dyskusja przeplatana była sprytnie zadawanymi pytaniami.    

* * * * *

*OBWĄCHIWANIE TERENU* praktyka stosowana na samym 
początku toksycznej relacji, kiedy zaburzony testuje czy warto zainwestować swój czas w znajomość. Zadaje bezpośrednio często niedyskretne pytania, by ocenić przydatność ofiary.

Cdn.

Jeśli chcesz boksera, wtedy ja na każdy wejdę ring. Po co tygrysowi paski, czyli o kamuflażu słów kilka.

Data wpisu: 2019-02-26 10:22:50.

Temat ten poruszyłam już w poście Wszczepianie wirusa, czyli jak tygrys przywiązał do siebie antylopę. Jednak jest on na tyle ciekawy, że postanowiłam przyjrzeć się mu baczniej.  

Zadziwia mnie nieustannie zdolność toksyków do rozszyfrowywania innych. Czytają z nas jak z otwartej księgi. Potrafią szybko analizować sytuację. Doskonale radzą sobie z odgadywaniem naszych potrzeb i bolączek.   Ale dość tych peanów. To wspaniałe cechy, o ile wykorzystywaliby je w dobry sposób. Działa to na zasadzie noża – przy jego pomocy można zarówno zamordować jak i zrobić kanapkę. Wszystko zależy od intencji.

*****

HISTORIA SPRZED LAT KILKU  

Czerwiec. Czuję jak pożera mnie wzrokiem jednocześnie mając kamienny wyraz twarzy. Jest przecież kulturalnym mężczyzną. Nie da mi do zrozumienia, że traktuje mnie jak obiekt seksualny, choćbym założyła najbardziej wyuzdany strój z sex shopu. To byłby spory nietakt, w końcu od samego początku jasno określiłam, że nie interesuje mnie seks bez zobowiązań. Mam już swoje lata. Marzę o rodzinie i nie mam zamiaru 
rozmieniać się na drobne. […] Sierpień. Namiętny pocałunek. Jego silne ramiona oplatają mnie czule. Nagle odrywa swoje usta. „Przecież wiesz, że nie musimy. Poczekam ile trzeba”. Jego ciało mówi coś innego. Słyszę jak mocno bije jego serce. Jego dłonie błądzą po moich plecach, coraz niżej. W oczach ma dzikość, nie spuszcza wzroku z moich ust. Czeka na moją odpowiedź.    

* * * * *

*KAMUFLAŻ* psychopata i narcyz – łączy ich to, że bezbłędnie odgadują Twoje potrzeby. Dzięki temu są tak skuteczni. Zupełnie jakby czytali w myślach. Jeżeli pragniesz rozrywki – będzie zabierać Cię do klubu. Jeżeli pragniesz się ustatkować – toksyk stanie się najlepszym kandydatem na męża. Jeżeli pragniesz gromadki dzieci – przyniesie Ci zaświadczenie o doskonałej jakości nasienia. Powiedz tylko słowo. Zupełnie jak w piosence śpiewanej przez B. Lindę „Jestem Twój”.  

W fazie miodowego miesiąca toksyk stanie się dokładnie tym mężczyzną, którego sobie wymarzyłaś. A przynajmniej na takiego będzie się kreował w Twoich oczach, bo przecież zaburzeni nie zmieniają się nigdy. Potrafią jednak na moment wejść w skórę idealnego partnera. Najbardziej widoczne i odczuwalne jest to w pierwszym cyklu relacji, zaraz po zapoznaniu.   Podczas kolejnych miesiąców miodowych nadal będzie wspaniały, ale nie aż tak… Bo po prostu już nie musi. Po co polować na mysz skoro jej ogon zatrzaśnięty jest w pułapce? Po co podbijać kolejny raz tę samą twierdzę? Nie będzie gonił za antylopą, bo antylopa sama wiernie chodzi za nim krok w krok. Jakby była przywiązana do niego niewidzialną liną.  

Mój toksyk doskonale wiedział czego szukam. Na początku naszej znajomości zrobił wszystko, żebym uwierzyła, że lepszego niż on nie znajdę. Stąd ta cierpliwa postawa. 
Wiedział, że jeśli wyczuję jego prawdziwe intencje wobec mnie, będzie spalony. 

Always keep your eyes open. Dwie czerwone flagi widoczne gołym okiem.


Data wpisu: 2019-02-25 15:55:04.0

Podczas pisania mojego pamiętnika dokładnie analizowałam swoje przeoczenia i zaniedbania. Wiedza na temat narcyzmu pomogła mi dostrzec drobne niuanse, na które ciężko jest zwrócić uwagę. A przynajmniej łatwo jest je bagatelizować będąc na miłosnym haju. Krótki fragment mojego własnego pamiętnika uświadomił mi, że chociaż wszystko wskazywało na zaburzenie osobowości mojego partnera, ja dalej zaślepiona brnęłam w toksyczną relację.   

Wiedza to potęga. Jeżeli jesteś w toksycznej relacji edukuj się, czytaj na temat toksycznych związków i zaburzeń osobowości. Może znajdziesz w sobie siłę by odejść (co jest najlepszym rozwiązaniem). Porzucić to bagienko w którym Twój toksyk każe Ci raz za razem nurkować. Jeśli nie, przynajmniej zdasz sobie sprawę z czym i z kim przyszło Ci się mierzyć – a to już wiele.  

*****

HISTORIA SPRZED LAT KILKU

„Seksownie wyglądasz”. Wita mnie tymi słowami, a ja pąsowieję. Odwzajemniam komplement, bo faktycznie wygląda dobrze. Pachnący, w doskonale leżącej na nim koszuli. Prowadzi mnie za rękę do swojego wybłyszczonego do granic możliwości auta. Nagle to spojrzenie, które od początku mnie fascynowało. Moja mama skwitowałaby je stwierdzeniem „co on tak spod byka patrzy?”. Było w tym coś innego, niespotykanego.

   * * * * *

*GRA OCZAMI* to coś, co osoby z zaburzeniem osobowości często zdradza. Oczy są zwierciadłem duszy. – ktokolwiek wymyślił tą sentencję – był niesamowicie mądrym człowiekiem. Mój narcyz obdarzał mnie głównie dwoma rodzajami spojrzeń. Pierwsze nazywam kotkiem ze Shreka (zamiennie spojrzeniem spaniela). Doskonale wiadomo o co chodzi. Duże, szeroko otwarte oczy, mina przypominająca połączenie skruchy z lękiem i niewinnością dziecka. Drugie to typowe spojrzenie drapieżnika. W jednym i w drugim przypadku najbardziej przerażające jest to, że próbując dostrzec w jego oczach jakieś emocje, zobaczyć można jedynie pustkę. Bogiem a prawdą, to jedyna rzecz którą osoby z narcystycznym zaburzeniem osobowości w sobie mają. Bezkresna pustka, ziejąca czarna dziura pochłaniająca jak gąbka miłość, litość, uczciwość i całe Twoje dobro do ostatniej kropli krwi.  

*PAN „ĄĘ”* osoby z narcystycznym zaburzeniem osobowości zazwyczaj dbają o swój nienaganny wizerunek. W gruncie rzeczy jest on jedyną rzeczą którą posiadają, poza wewnętrzną pustką. Stąd te doskonale skrojone garnitury, markowe telefony i auta wybłyszczone tak, że aż daje po oczach jak od słońca. Jednak dbanie o wizerunek w przypadku narcyza to nie tylko regularne wizyty u fryzjera. Jego wizerunek to całokształt tego jak jest odbierany przez swoją „widownię”. Jeżeli narcyz jest mniej zamożny skupi się bardzo na robieniu sobie dobrego PR. I w ten sposób będziesz mogła mieć (wątpliwy) zaszczyt przebywania w towarzystwie filantropa, obieżyświata, geniusza… czy cokolwiek innego wymyśli. Pod warunkiem, że uda mu się przekonać do tej wizji samego siebie innych, a narcyzowi umiejętności manipulacji odmówić nie można. 

Sardoniczny uśmiech. Między lustrem a emocjami. Dysonans poznawczy.


Data wpisu: 2019-02-25

Będąc w relacji z narcyzem wiele razy zastanawiałam się o czym myśli, co naprawdę czuje. Jego słowa były w „jednej tonacji”, przynajmniej na początku znajomości. Niejednokrotnie jego ciało zaprzeczało temu co mówi. Może miałeś tak kiedyś? Ktoś mówi, że przykro mu z powodu Twojego niepowodzenia z uśmiechem na twarzy. Albo opowiadasz mu o traumatycznym wydarzeniu ze swojego życia, a na jego twarzy pojawia się… znudzenie. To niepokojące, prawda?   Odpowiedź na moje pytanie znalazłam czytając artykuł o neuronach lustrzanych. Osoby z poważnymi zaburzeniami osobowości mają ich mniej niż przeciętny człowiek. Neurony lustrzane odpowiedzialne są za współodczuwanie emocji. Jeżeli Ty płaczesz, a Twój partner zdaje się patrząc na Ciebie tryskać dobrym humorem – to znak, że nie wszystko z nim w porządku.  

*****

 HISTORIA SPRZED LAT KILKU  

Zbiegam po schodach. Serce bije mocno i wtedy dostrzegam jak uśmiecha się do mnie. Nie wygląda to na zwykły sympatyczny uśmiech, taki jakim obdarzamy przyjaciela spotykając go przypadkiem. Jest w tym nuta czegoś niepokojącego. Może sarkazmu? Chyba nie rozśmieszyłam go? To był szelmowski uśmiech, taki połową twarzy. Kompletnie nie wiem co ma na myśli.   

 * * * * *

*SZTYWNY AFEKT / AFEKT NIEDOSTOSOWANY* Po czasie wiem, że ten uśmiech oznaczał jedno. W jego głowie pojawiła się myśl *należysz już do mnie*. Nie spodziewajmy się po osobach zaburzonych intensywnie wyrażanych pozytywnych emocji. Oni nie odczuwają tak jak normalnie funkcjonująca jednostka. Ich emocje to kilkanaście/kilkadziesiąt procent tego co odczuwa przeciętna osoba. Mało tego, docierają do nich jedynie nieskomplikowane, pierwotne uczucia – gniew, złość, zazdrość. Jeżeli narcyz/ psychopata jest Twoim przyjacielem to nie spodziewaj się, że po dłuższej przewie w spotkaniach rzuci Ci się na szyję z okrzykiem „Kopę lat stary!”. Nie, to nie ten typ. No chyba, że jesteś mu do czegoś potrzebna/potrzebny, a wie, że ta metoda na Ciebie zadziała… Ale będzie to wyłącznie aktorska gra.  

Nałogowiec miłości. Motylki czy chmara szarańczy? Chemiczna huśtawka.


Data wpisu: 2019-02-25

Czy można się uzależnić od miłości? Oczywiście! I to nie tylko psychicznie. Wystarczy dowiedzieć się jakie substancje produkuje układ dokrewny zakochanego człowieka. Naprawdę wspaniale to wymyśliła matka natura. Kto z nas nie lubi być zakochany? Przecież to cudowne uczucie. Jest jedno małe ale… Każdy lek może być trucizną. To kwestia jedynie dawki i połączenia z innymi lekami. O ile fenyloetyloamina, serotonina, dopamina i endorfiny nie są w stanie zrobić nam krzywdy, to w połączeniu z adrenaliną i kortyzolem tworzą magiczną miksturę. Ta magiczna mikstura odpowiedzialna jest za tworzenie więzi traumatycznej, o której więcej pisałam tutaj: Więź traumatyczna. . 

Każda żywa istota została w wyniku ewolucji wyposażona przez naturę w dwie cechy:

1. Unikanie cierpienia

2. Poszukiwanie przyjemności  

Podczas przebywania w pobliżu obiektu naszych uczuć nasz organizm zalewa fala endorfin – neuroprzekaźnika, który daje nam przyjemność (uruchamia się mechanizm, patrz punkt 2). Gdy obiekt naszych uczuć znika, czy wywołuje awanturę dostajemy sporą dawkę kortyzolu, hormonu stresu który powoduje u nas dyskomfort (uruchamia się mechanizm, patrz punkt 1). Toksyczna relacja jest bezustannym balansowaniem między tymi dwoma stanami. Kiedy udaje nam się osiągnąć względny spokój, toksyk jest przy nas i jest słodki jak cukierek, po chwili następuje zimny prysznic. Zaburzony robi coś (wywołuje kłótnie, znika bez śladu, odchodzi), by odebrać nam tę przyjemność. Rozkoszuje się widokiem, czy też świadomością naszych desperackich działań, kiedy to my próbujemy przywrócić w naszym związku równowagę. Psychopata/narcyz „żeruje” na tych dwóch podstawowych dla wszystkich mechanizmach.  

Osoby wychodzące ze związków toksycznych są w pewnym sensie naznaczone wiecznym niepokojem. W zdrowych związkach nie potrafią cieszyć się dobrymi chwilami. Te dobre chwile w związku z zaburzonym były dla nich jasnym sygnałem, że lada moment wszystko może runąć… I tak też się działo. Jeżeli coś staje się schematem trudno nam się tego oduczyć. Słyszeliście o psach Pawłowa, prawda? No właśnie.   

*****

HISTORIA SPRZED LAT KILKU  

Tego dnia miałam dość napięty grafik. Praca, później siłownia (na którą zapisałam się by nie odstawać od ideału, w końcu on biega maratony, więc jak mam mu się pokazać z fałdką?). Po wszystkim bieg do domu. Prysznic, bielizna, sukienka, makijaż, fryzura. I tak oto byłam gotowa spotkać się z moim ideałem. Każde spotkanie z nim dodawało mi skrzydeł jak redbull, czy może raczej inne nielegalne środki. Dokładnie tak się czułam – jak na haju i w rzeczywistości tak było. W moim układzie dokrewnym zaczynał wydzielać się koktail, który w szybkim czasie sprawił, że w imię tej pseudo-miłości poświęciłam przyjaciół, straciłam pracę, zaniedbałam rodzinę, a przede wszystkim wyrzekłam się swojej godności.    

* * * * *

*CHEMICZNA HUŚTAWKA* fenyloetyloamina, dopamina, endorfiny w fazie love bombing – bombardowania miłością. W późniejszym czasie, kiedy jesteś już na widelcu – adrenalina i kortyzol. Organizm zalewany jest ogromną dawką neuroprzekaźników, raz dających poczucie ogromnej miłości, kolejnym razem dostajesz sygnał „uciekaj albo walcz”. Nigdy nie wiesz kiedy nastąpi atak. A po ataku od nowa Polska Ludowa. I tak w kółko. Rollercoaster – 20 metrów nad ziemią, za chwilę zjazd wagonikiem na sam dół. To wyniszczająca zabawa której skutki są opłakane. Cierpi dusza, ale także ciało.