Dla osoby z narcystycznym zaburzeniem osobowości każdy związek jest grą. Wchodzimy w nią nie znając zasad tej gry, nie wiedząc czego możemy się spodziewać. Mało tego, nie zdajemy sobie sprawy z tego, że jakakolwiek gra się toczy. Zaczynamy związek zupełnie nieświadome pewnych schematycznych zachowań i reguł jednolitych dla wszystkich toksycznych związków.
Mój narcyz na początku naszej relacji wyznaczył sztywne granice, które w pierwotnym założeniu miały być nieprzekraczalne dla nas obojga. Nakreślił wyidealizowany kształt swojej potencjalnej partnerki, do którego wytrwale dążyłam. (Więcej tutaj Projektowanie Plastusia.).
Problemem było to, że narcyz sam tych sztywnych granic nie przestrzegał. Mogłam zapomnieć o tym, że będzie pracował nad sobą, by zmienić swoje destrukcyjne zachowania. Nie miałam na celu *projektowania plastusia* tak jak on to czynił. Nie chciałam, aby zmieniał swoje cechy charakteru, czy wyglądu. Walczyłam jedynie o to, by przestał mnie ranić. Pewne jego zachowania były nieakceptowalne nie tylko dla mnie. Założę się, że każda inna kobieta na moim miejscu również podjęłaby walkę. Bo to była walka o moje zdrowie psychiczne.
Toksyk wyznaczając sztywne granice chroni siebie samego. Granice wyznaczane przez narcyza dotyczą najczęściej obszarów, które faktycznie mogłyby negatywnie wpłynąć na jego ego. Np. Mój narcyz zaznaczył, że nieprzekraczalną dla nas obojga granicą jest zdrada. Jednocześnie stanowiła ona powód, dla którego narcyz bez chwili zastanowienia zerwie naszą znajomość. I to jest całkiem logiczne – każda zdrowa relacja powinna opierać się na wierności partnerów.
Nielogicznym stało się w momencie, kiedy dowiedziałam się o zdradach mojego narcyza. Byłam w szoku, bo dotarło do mnie, że kiedy z obrzydzeniem na twarzy opowiadał mi o kolegach posiadających kochanki… tak naprawdę mówił o sobie. Jego zdrady szły w dziesiątkach. Każda nasza faza destrukcji była w rzeczywistości miesiącem miodowym dla innej kobiety. Narcyz zrywał związek ze mną, by móc w całości oddać się nowej partnerce, zafundować jej miesiąc miodowy i bez tracenia czasu na mnie, bombardować miłością swoją nową ofiarę. To takie proste. Że też wcześniej na to nie wpadłam.
Zasady gry w toksyczny związek wyznaczane przez narcyza obowiązują jedynie jego ofiarę. On sam ma prawo do ciosów poniżej pasa. Jego te zasady nie dotyczą. Pan wyjątkowy narcyz rości sobie także prawo do wprowadzania nowych zasad gry, podczas jej trwania. Będzie bezwzględnie kontrolować, czy przestrzegamy tych zasad i raz po raz o nich przypominać. Jednocześnie sam jest królem swojego zamku i nie da się zamknąć w ramach wyznaczonych przez niego reguł.