Pierwsze tygodnie po rozstaniu – poradnik ratunkowy.

Samo podjęcie decyzji o rozstaniu z toksycznym partnerem to dopiero pierwszy krok, by wyzdrowieć. Najważniejszym procesem jest to, co dzieje się po naszym odejściu od zaburzonego. Pierwsze tygodnie po zakończeniu związku, to dla ofiary toksyka prawdziwa szkoła przetrwania. 

Daj sobie czas. Wracanie do zdrowia i równowagi psychicznej musi trochę potrwać. Nie zawracaj sobie głowy myśleniem, że to już 3 miesiące od rozstania, a Ty nadal masz doła. Nie sugeruj się innymi osobami. To, że jedna kobieta jest w stanie pozbierać się w miesiąc, a w kolejnym miesiącu jest już w nowym związku, nie oznacza, że wszystkim pójdzie tak łatwo. Przechodzenie procesu żałoby (więcej tutaj Etapy żałoby po rozstaniu. Część 1 Wstrząs. ) jest kwestią indywidualną. Sam proces, jak i długość trwania poszczególnych jej etapów nie ma określonych granic czasowych. Zobaczysz, że w końcu nadejdzie dzień, kiedy będziesz czuła się coraz lepiej. I pewnie nawet będziesz się śmiać z samej siebie myśląc *co ja w nim widziałam?*. Na to wszystko potrzeba jednak czasu. Więc głowa do góry, nie poddawaj się.

Albo ekspresja, albo depresja. Obserwuj swoje emocje i daj sobie prawo do przeżywania ich. Paradoksalnie – im więcej tych emocji się pojawi, tym szybciej wrócisz do świata żywych. Nie hamuj niczego. Jeśli masz ochotę płakać, to płacz. Jeśli masz ochotę wykrzyczeć coś w gniewie, zrób to (najlepiej w odosobnionym miejscu). Nie wyżywaj się na innych, to do niczego nie prowadzi. Znajdź sposób, by rozładować swoje emocje w pojedynkę, bez ofiar 🙂 

Jeżeli masz bratnią duszę, której możesz się wygadać, to jesteś szczęściarą. Jeżeli nie, zawsze pozostają inne możliwości, np. fora internetowe, czy poradnie psychologiczne. Pisanie pamiętnika też jest świetnym pomysłem. Przelewasz wtedy wszystkie negatywne emocje na papier i to daje chwilową ulgę 🙂 Wyrzucaj z siebie na bieżąco wszystkie negatywne stany. 

Winko z koleżankami to nie zawsze dobry pomysł. Nie ma gwarancji, że poprawi Ci humor, a z pewnością uczyni Cię bardziej sentymentalną. Jeżeli jednak masz ochotę, to jak najbardziej. Pamiętaj o najważniejszej rzeczy – metoda zero kontaktu. Wybierając się na drinka załóż sobie, że telefon pozostanie w torebce, odłóż go i nie dotykaj. Jeżeli masz możliwość włącz tryb samolotowy, który będzie przypominał Ci, że nie możesz się do niego odezwać. Staraj się unikać spotkań w jego ulubionym pubie, lub w miejscach gdzie bywaliście razem. Zacznie się fala wspomnień, pod której naporem możesz ulec chęci napisania do niego. Metoda zero kontaktu to nie tylko brak odzewu do toksyka. To także zero kontaktu z miejscami i rzeczami, które Ci o nim przypominają.

Bądź wyrozumiała dla siebie. Możesz mieć teraz mniej siły by kontynuować dotychczasowe zajęcia. Możesz mieć mniej cierpliwości i stracić zapał. Może denerwuje Cię to, że najchętniej cały dzień przeleżałabyś w łóżku. Pamiętaj, że to przejściowe. To znak, że jesteś na trzecim etapie żałoby. Jest jedna wspaniała wiadomość – masz już z górki. Kolejne dwa etapy będą dużo łatwiejsze i prowadzą wprost do uleczenia. 

Staraj się nagradzać samą siebie. Choćby miały to być drobnostki, np. wczoraj miałaś ogromną ochotę zadzwonić do niego, ale ostatecznie tego nie zrobiłaś. W ramach nagrody kupujesz sobie prezent, może to być ładnie pachnące mydełko, albo inny drobiazg, który sprawi Ci przyjemność. Nagrodą może być także komplement w myślach, typu *jestem dzielna i dumna z siebie, bo walczę i nie poddaję się*.

Rozstanie to dobry czas by zadbać o siebie. A dbanie o siebie procentuje – wyglądamy i czujemy się lepiej. Ma jeszcze jedną ważną zaletę- zajmujesz sobie czas. Zadbaj o swoje zdrowie, kondycję, wygląd. Naprawdę nie potrzeba na to kokosów (chociaż możesz równie dobrze zainwestować sporą sumkę 😉 ). Na początek zadbaj o zdrowie. Może zdrowa dieta, picie zielonej herbaty, czy koktajli z jarmużu? To zawsze daje nam satysfakcję, bo robimy dla siebie coś dobrego. 

Po długotrwałym stresie warto jest zaopatrzyć się w suplementy diety bogate w magnez. Jeśli jesteś bardzo nerwowa, rozbita spróbuj suplementów z szyszkami chmielu, melisą, dziurawcem. Dbania o kondycję i wygląd wyjaśniać nie trzeba. Sport (o ile jesteś w stanie się zmotywować, na etapie depresji nie zawsze jest to takie proste) działa korzystnie na nasz wygląd, ale również samopoczucie. Podczas treningu dostajemy w prezencie dawkę endorfin. A po treningu maseczka na twarz (choćby jej połowa miała spłynąć razem ze łzami 😉 ) i malowanie paznokci. Starałam się tak robić. Po wszystkim przeglądałam się w lustrze myśląc sobie *Wyglądam jak g… z tymi zapuchniętymi od płaczu oczami. ALE PAZNOKCIE MAM POMALOWANE* 🙂

Próbuj nowości. Dla mnie zbawienne było słuchanie gatunku muzyki, którego nigdy wcześniej nie słuchałam. Mój mózg był tym niesamowicie zaskoczony i zaczynał zastanawiać się nad tym co słyszy… i w ten sposób myśli o toksyku schodziły na dalszy plan, a to dawało ogromną ulgę. Podobnie działa czytanie książek i oglądanie filmów (pod warunkiem, że są dla nas ciekawe). Jeśli wciągniemy się w fabułę, istnieje spora szansa,  że będziemy myśleć tylko o tym co widzimy/czytamy.

Staraj się robić coś pożytecznego. Sprzątanie, rysowanie/malowanie,  mycie okien, pomoc w zakupach starszej sąsiadce, kurs języka obcego, wolontariat w schronisku dla zwierząt – możliwości jest mnóstwo. Każda aktywność wymagająca skupienia jest Twoim sprzymierzeńcem w walce z dołującymi myślami o toksyku. Dzień pełen zajęć upływa szybciej, a pamiętaj, że z każdym dniem będzie lepiej.

Zweryfikuj grono znajomych. To przykre co teraz napiszę i niestety znam ten temat z autopsji. Weź pod uwagę, że Twoje trudne momenty są dla niektórych osób pożywką. Chyba wynika to z ich sadystycznych skłonności, inaczej tego wytłumaczyć nie można. Jeżeli Twoja znajoma z uporem maniaka przypomina Ci o chwilach kiedy byłaś z toksykiem, dopytuje o szczegóły rozstania i tym samym rozdrapuje rany, to bez sentymentu zerwij z tą osobą kontakt. Życie jest zbyt krótkie, by przeżyć je w otoczeniu mało życzliwych osób. Jeżeli ktoś nie pomaga Ci w procesie zdrowienia, to nie ma dla niego miejsca w Twoim życiu.

Dodaj komentarz