Data wpisu: 2019-03-16
Stosowanie przemocy zarówno emocjonalnej jak i fizycznej w relacjach o podłożu uczuciowym (miłość partnerska/rodzicielska) powoduje wytworzenie się więzi traumatycznej. Więź traumatyczną można porównać do mechanizmu złożonego z trzech kół zębatych. Wszystkie trzy obracają się niezależnie, jednocześnie napędzając siebie wzajemnie i w konsekwencji wpędzając w ruch cały mechanizm.
Więź traumatyczna to w rzeczywistości połączenie uczucia z dwoma rodzajami uzależnienia – psychicznym i fizycznym.
Jak toksyk uzależnia swoją ofiarę na poziomie psychicznym?
1. stosując manipulację informacją (więcej tutaj: Powiedz mi co Cię boli, a będę wiedział w co uderzyć. O tym jak plaster zrywa się razem ze skórą. )
2. stosując klasyczne warunkowanie i intermittent reinforcement
3. obniżając samoocenę ofiary
4. zastraszając/podporzadkowując
5. żerując na postawowych mechanizmach unikania cierpienia i poszukiwania przyjemności
Uzależnianie psychiczne stosowane jest na każdym etapie znajomości toksycznej. Odpowiednio, na przykładach.
Etap miesiąca miodowego:
1. Komplementowanie części ciała/umiejętności, które są powodem Twoich kompleksów, np. „Masz niesamowicie zgrabne nogi”, „Jesteś taka błyskotliwa”
2. Kiedy robisz coś po myśli toksyka, dostajesz nagrodę, choćby komplement, np. po zjedzeniu przygotowanego przez Ciebie posiłku: „Zawsze marzyłem o kobiecie która tak wspaniale gotuje. Obiecałem sobie, że gdy taką spotkam, to zostanie moją żoną. Jesteś idealna.”
3. Nie ma zastosowania na tym etapie
4. Próbuje stworzyć najlepszą, bezproblemową i idealną wersję Ciebie (więcej tutaj: Projektowanie plastusia. O tym, jak rezygnujemy z prawdziwej siebie w imię toksycznej miłości. )
5. Daje Ci wszystko, czego oczekujesz byś była szczęśliwa – obecność, komplementy, akceptacja. Załącza się mechanizm poszukiwania przyjemności.
Etap degradacji:
1. Budzenie Twoich kompleksów, często pod pozorem troski, lub w żartach np. „Niskie kobiety jak ty, mają takie urocze krótkie nóżki, jak kaczuszki.”, „Jak zwykle trzeba ci pokazać palcem, bo nie widzisz wyjścia z sytuacji. Nieporadna istotka z ciebie.”
2. Nie zawsze zostajesz nagrodzona za zachowanie po myśli toksyka. Coraz rzadziej docenia to, co dla niego robisz. Czujesz, że sprzeciw spowoduje Wasze rozstanie, lub awanturę. Coraz częściej jesteś bezwzględnie karana za każde najmniejsze wychylenie się poza ramy wyznaczone przez niego.
3. Krytyka pod Twoim adresem pada często. Często także jesteś porównywana do dziewczyn/żon kolegów, czy innych kobiet w otoczeniu toksyka.
4. Obniżanie pewności siebie, np. „Beze mnie zginiesz”, „Co ty byś beze mnie zrobiła”
5. Wyginasz się jak rozgotowany makaron, by go nie rozzłościć i tym samym nie pogorszyć swojej sytuacji w związku. Próbujesz zasłużyć na jego miłość. Załącza się mechanizm unikania cierpienia.
Etap destrukcji:
1. Padają bezwzględne epitety. Toksyk szczególnie chętnie uderza w bolące miejsca.
2. Każde Twoje staranie spotyka się z jego krytyką. Często kończy się awanturą. W najlepszym wypadku zostawia Cię (czasem bez słowa) i kompletnie ignoruje.
3. Z premedytacją obniża samoocenę, np. „Chcesz odejść? Droga wolna. Jestem ciekawy kto ciebie zechce z takim tłustym tyłkiem.”
4. Bezpośrednio zastrasza, np. „Jeżeli zarządasz rozwodu, odbiorę ci dzieci.”, „Jeśli ode mnie odejdziesz, pokażę znajomym twoje kompromitujące zdjęcie”
5. Przemoc dochodzi do granicy, kiedy zrobisz wszystko, by tylko jej uniknąć i aby Twój dawny on wrócił. W ten sposób próbujesz uniknąć cierpienia, jednocześnie poszukując przyjemności. Działają oba mechanizmy.
Jak toksyk uzależnia swoją ofiarę fizycznie? W grę wchodzi chemiczna huśtawka o której pisałam trochę tutaj: Nałogowiec miłości. Motylki czy chmara szarańczy? Chemiczna huśtawka.
Pokrótce: organizm zalewa kolejno fala neuroprzekaźników wywołujących przyjemność, następnie fala neuroprzekaźników wywołujących stres i stan nieprzyjemny. Mózg zostaje rozhuśtany. Działa jak słynne perpetuum mobile z kulkami, wychylającymi się raz z jednej, raz z drugiej strony. Organizm zaczyna funkcjonować w stanach skrajnie od siebie różnych i uzależnia się do „przeskakiwania” ze stanu euforii do skrajnej rozpaczy.
W momencie kiedy ofiara toksycznego związku decyduje się zakończyć relację, jej organizm zaczyna domagać się brakujących mu neuroprzekaźników. Dokładnie tak jak to się dzieje w przypadku głodu alkoholowego, czy narkotycznego – ciało domaga się porcji używki. Ofiara dotkliwie odczuwa brak uzależniającej toksyny, która była główną przyczyną wydzielania hormonów.
Nie bez znaczenia pozostaje także udział oksytocyny. W bliskim kontakcie kobiety z toksycznym partnerem, mam tu na myśli kontakt fizyczny, od przytulania do stosunku włącznie, przysadka mózgowa kobiety wydziela ten słynnyhormon przywiązania. Działa to jedynie w przypadku kobiet, u mężczyzn natomiast, zamiast oksytocyny wydziela się wazopresyna. Nie ma ona właściwości powodujących przywiązanie do partnerki.