Pogoń za pierwszym obliczem toksyka.

Data wpisu: 2019-03-22

Dlaczego związki toksyczne trwają tak długo? Dlaczego ofiary toksycznych związków dają zaburzonym kolejne szanse, choć wiedzą, że wszystkie poprzednie toksyk zmarnował? Poza więzią traumatyczną ogniwem scalającym jest pogoń za pierwszym obliczem toksyka. Całość toksycznego związku tak naprawdę do tego się sprowadza.

Skąd określenie pierwsze oblicze?

Pierwsze oblicze, to ogół zachowań zaburzonego podczas trwającej po raz pierwszy fazy miesiąca miodowego. Ofiara toksycznego związku doskonale pamięta toksyka z tamtych dni, kiedy stosował love bombing w najbardziej intensywnym wydaniu. Pamięta stan wszechogarniającej miłości, w którym znajdowała się dzięki niemu. Do logicznego umysłu ofiary dociera fakt, że to nigdy nie wróci, bo wszystko wskazuje na to, że każdą kolejną szansę i próbę naprawienia związku potraktuje dokładnie tak samo jak i poprzednie – niczego nie zmieni. To kompletnie nie przeszkadza podświadomości, która przekonuje ofiarę, że powinna dać toksykowi kolejną szansę.  

Jak zazwyczaj bywa, logiczny umysł nie myli się. Dajemy zaburzonemu kolejną szansę z nadzieją, że to już ostatni raz i od tej pory w naszym związku będzie sielanka. Owszem, jest sielanka, ale jest ona jedynie kwestią czasu. Toksyk zawiedzie ponownie. Znów wrócimy do punktu wyjścia. Za daną po raz kolejny szansę dostajemy baranie podziękowanie i jeszcze więcej łez niż poprzednio.  

Płonne nadzieje, że toksyk się zmieni, bo to był ostatni raz i doceni to co dla niego robimy. W momencie kiedy dajemy kolejną szansę dla toksyka jest to nie więcej, nie mniej jak jasny sygnał *Wróciła, więc wolno mi zachowywać się jak dotychczas. I tak wszystko mi wybaczy*. Można z góry założyć, że do głowy nie przyjdzie mu myśl: *Skrzywdziłem ją, więc muszę się zmienić, bo inaczej ona odejdzie*.

Dlaczego nasza pogoń za pierwszym obliczem z góry skazana jest na porażkę?

Toksyk na początkowym etapie znajomości, podczas fazy bombardowania miłością UDAWAŁ. Pierwsze oblicze toksyka było jedynie chwilowo założoną maską. Kosztowało go to tyle energii, że nie ma zamiaru ponownie tak się męczyć, tylko po to, by sprostać naszym oczekiwaniom. Już nie musi. Ofiara jest już przywiązana, zakochana i wybacza mu destrukcyjne zachowania.  

Toksyk nigdy więcej nie będzie już amantem z pierwszych dni znajomości. Nie będzie, bo nigdy nim nie był. Zagrał tę rolę. Od aktorów nie oczekuje się tego, że całe życie będą grać swoje role. Im wcześniej to sobie uświadomisz, tym lepiej dla Ciebie. Porzuć nadzieję i spójrz obiektywnie. Ratuj siebie.

Dodaj komentarz