Pierwszy


Data wpisu: 2019-02-25

Pomysł na tego bloga narodził się spontanicznie. Niech będzie on miejscem mojego duchowego catarsis. Niech będzie miejscem nauki dla innych. 

Najlepiej jest się uczyć na błędach, najtaniej na cudzych.

Od dłuższego czasu walczę sama ze sobą. Każdego dnia podnoszę niewidzialne rękawice. Miotam się w tej walce, upadam i wstaję na zmianę.

Poruszać będę problematykę związków toksycznych. Znam ją z własnego doświadczenia, a jakby inaczej. Mój kochany toksyk towarzyszył mi przez 4 lata mojego życia. To mało, bo wiem, że toksyczne związki potrafią trwać dłużej. To dużo, bo już po 4 latach obróciłam się w popiół i przypominam cień samej siebie.

Jeżeli także jesteś osobą uwikłaną w toksyczny związek i:

-odchodzisz od zmysłów bo on/ona znów od kilku dni nie odbiera telefonu,

-zostawił(a) Cię z dnia na dzień z lakonicznym wyjaśnieniem (lub bez wyjaśnienia),

-rozpętał(a) awanturę w której Ty jak zwykle stoisz na pozycji ofiary,

-pomimo tego, że wkładasz całe serce w związek wciąż jesteś niewystarczająco dobra (dobry),

-ciągle obwiniasz się i zastanawiasz się co mogłaś(mogłeś) zrobić lepiej czy inaczej / co jest z Tobą nie tak / co powiedzieć / jak go (ją) odzyskać pomimo bólu którego jest przyczyną / dlaczego on(ona) zachowuje się w taki a nie inny sposób,

to ten blog jest dla Ciebie. Mam nadzieję, że moja historia da Ci do myślenia. Może uda mi się chociaż jedną osobę ocalić przed trafieniem w czarną odchłań.

Pamiętaj celem jest minimalizacja strat. Jeżeli związek zamiast dodawać Ci pewności siebie sprawia, że czujesz się coraz gorzej sama ze sobą, to znak że jest on toksyczny. Można latami oszukiwać się, że on/ona się zmieni. Można lata wytrzymać zastanawiając się codziennie jaki nastrój będzie miał dziś, czy dostaniemy bombonierkę, czy z otwartej w twarz. Można wszystko. Tylko po co? W imię czego? W imię miłości, owszem. Ale narcyz/psychopata nigdy Ciebie nie kochał i nigdy nie pokocha. To jednostronny związek – wygląda trochę jak zabawa trzylatka telefonem. Trzylatek rozmawia przez telefon, tyle że… nikt mu nie odpowiada. Choćby krzyczał z całych sił niczego tym nie osiągnie. Z naszymi związkami jest podobnie. Możemy stawać na rzęsach, a nasz toksyk i tak nie dostrzeże naszych starań.

Jestem kobietą i będę pisać w żeńskiej formie, jednak ten blog przeznaczony jest zarówno dla kobiet jak i mężczyzn. Problem narcyzmu dotyka obu płci.

Dodaj komentarz