Patologiczny afekt. Jak Twoje nieszczęście staje się przyczynkiem do awantury.

Data wpisu: 2019-02-28

Nieobliczalność narcyza najbardziej widoczna jest w fazie degradacji oraz w fazie destrukcji. Wtedy narcyz pokazuje swoje prawdziwe oblicze. Reakcje mojego narcyza niejednokrotnie mnie zadziwiały. Czasem wręcz się go bałam. 

HISTORIA SPRZED LAT KILKU NR 1

Tego dnia jechałam do pracy autobusem. Kasowałam bilet, kierowca gwałtownie zahamował. Upadłam tak niefortunnie, że złamałam sobie rękę. Karetką pogotowia odtransportowano mnie do szpitala. Po założeniu gipsu dzwonię do narcyza. Opowiadam mu o całej sytuacji. Jego reakcja powoduje u mnie szok.

„Jak to masz rękę w gipsie? To nie wiesz, że jak autobus rusza to należy się czegoś trzymać?! To żałosne… Rozumiem, żeby nierozumnemu dziecku coś takiego się przytrafiło, ale trzydziestolatce?! Nie przyjadę po ciebie do szpitala. Dzwoń po taksówkę, radź sobie. Jestem w pracy, nie mogę rozmawiać. Cześć”

Rozłączył się. Siedzę jakiś czas na szpitalnej poczekalni z otwartymi ze zdziwienia ustami.

 * * * * * 

 *PATOLOGICZNY AFEKT* silna reakcja emocjonalna na wydarzenie, kompletnie nieadekwatna do przyczyny. Wybuch złości, agresji w momencie kiedy sytuacja nie powinna powodować takiej reakcji.

Na początku zaczęłam się wstydzić. Bo przecież miał rację, każdy wie, że należy się trzymać. Ale ja nie zdążyłam niczego się złapać. To był ułamek sekundy. Po prostu miałam pecha. Ta rozmowa miała miejsce pod koniec naszej znajomości. Wtedy wiedziałam już Z KIM mam do czynienia. Mój wypadek miał miejsce podczas trwania fazy degradacji. Po poinformowaniu go o tym wydarzeniu dostałam bilet na karuzelę i trafiłam do fazy destrukcji.  Przez miesiąc nie dawał znaku życia, ja nawet nie zabiegałam o kontakt. Czułam się urażona tym jak mnie potraktował. Nabierałam coraz większego przekonania, że najlepszym wyjściem jest rozstanie z nim na dobre.

*****

HISTORIA SPRZED LAT KILKU NR 2

Siedzę na kanapie owinięta kocem. W dłoni kubek z gorącą herbatą. Narcyz wraca z pracy.

-Cześć. Ubieraj się, bo za 30 minut wychodzimy.

-Kochanie, rano pisałam Ci, że dziś nie dam rady wyjść. Grypa totalnie mnie rozłożyła, cały czas mam wysoką gorączkę.

-Przecież od tygodnia byliśmy umówieni, że dzisiaj z Anką i Grześkiem idziemy na basen!

-Nie jestem w stanie, przed chwilą mierzyłam temperaturę, mam ponad 40 stopni.

-Znalazła się księżniczka na ziarnku grochu! Wszystkie plany niweczysz!

Następuje 20 minutowa tyrrada o tym jak jestem beznadziejna. Ostatecznie narcyz idzie na spotkanie sam, ja zostaję w domu trzęsąc się z zimna pod kocem.

 * * * * *

Sytuacje kiedy to narcyz wybuchał w najmniej spodziewanym momencie mogłabym mnożyć bez końca. Potrafił rozpętać awanturę o to, że mam buty na obcasie i nie nadążam za nim biec na spacerze(!) (specjalnie narzucał tempo szybsze niż zwykle). O to, że wizytę u dentysty umówiłam tego dnia, kiedy on zaplanował wyjście na zakupy (tak, musiałam przełożyć wizytę, poległam. Chodziło oczywiście o zakupy spożywcze). Oberwało mi się nawet za okres i bóle menstruacyjne. 

W idealnym świecie narcyza nie ma miejsca na chorobę. Partnerka z ręką w gipsie, albo z czerwonym od kataru nosem nie jest idealna. Każdy z nieszczęśliwych przypadków przenosił mnie do fazy 2 lub 3. Zawsze. W chwilach, kiedy najbardziej go potrzebowałam zawsze zachowywał się najgorzej. Teraz mam żal do siebie, że tak długo to bagatelizowałam. Przy narcyzie nie można zaznać czym jest miłość. Nie można liczyć na wsparcie. Kiedy jesteś słaba, to nie jesteś idealna i nie pasujesz do jego idealnego świata.

Jest jeszcze jeden bardzo ważny powód dla którego narcyz to robi. Podczas gdy Ty masz gorszy czas, potrzebujesz opieki i atencji, wtedy narcyz schodzi na drugi plan. Nie może się z tym pogodzić. Przecież on, Pan Ideany Narcyz zawsze musi być na pierwszym miejscu, a oczy wszystkich winne być skierowane wyłącznie na niego. To godzi w jego ego i burzy jego zaburzony obraz rzeczywistości.



Dodaj komentarz