Obwąchiwanie terenu. Ocena wartościo-atrakcyjności. Część 1


Data wpisu: 2019-02-26 10:31:05.0

Toksyk podchodzi do wszelkich znajomości zero-jedynkowo, czyli możliwości są dwie:

– Przydasz mu się do czegoś – dostajesz plusa i masz wątpliwą przyjemność obcowania z nim.

– Nie przydasz się – dostajesz minusa i nawet nie będzie sobie głowy zawracał kontynuacją znajomości.  

Do czego możesz się przydać? To już oceni sam zaburzony. Jeden znajomy załatwi pracę. Drugi znajomy w tej pracy zrobi wszystko za niego. Trzecia znajoma zapewni rozrywkę emocjonalną i erotyczną. A czwarta znajoma załatwi darmowy manicure i zniżkę na PKS do Chorzowa. Cokolwiek jest mu potrzebne – weźmie to od Ciebie. A bierze wszystko co możesz mu dać, nawet kosztem utraty przez Ciebie Twojego zdrowia, pracy, znajomych. Wyssie, przeżuje, wypluje. Będzie przeżuwał i wypluwał na zmianę, dopóki zostaje coś, co jeszcze możesz mu dać. Czyli ostatecznie: nawet jeśli dostajesz na początku plusa i oddasz mu wszystko, to na koniec odchodzisz z minusem, bo nic więcej dać mu nie możesz. W toksycznych historiach happy endu nie ma. Ale o tym innym razem.  

Początki toksycznej relacji w fazie love bombing / miodowego miesiąca są urocze. Na szczęście nawet na tym etapie pojawiają się syreny alarmowe. Jedną ze wzbudzających niepokój toksycznych praktyk jest coś, co nazwałam obwąchiwaniem 
terenu. Można by to również nazwać oceną wartościo-atrakcyjności. Tak, wymyśliłam ten termin. Dlaczego? Bo dla toksyka atrakcyjne jest tylko to, co ma jakąś wartość, którą można przełożyć na „usługi”. To etap, kiedy jest Ci przypisywany plus lub minus i zaburzony podejmuje decyzję o dalszym przebiegu waszej relacji.

  Byłaś kiedyś przesłuchiwana przez policję? Jeśli nie, to jako wysoko empatyczna ofiara narcyza (z innymi się nie wiążą!) pewnie domyślasz się, jakie to uczucie. Jesteś pod gradobiciem celnie stawianych pytań. Czujesz się, delikatnie mówiąc, niekomfortowo. Jednak mówisz wszystko, bo przecież chcesz pomóc rozwiązać sprawę. Podświadomie i świadomie wiesz, że każde kłamstwo wpędzi Cię w kłopoty.   

*****

HISTORIA SPRZED LAT KILKU  

Maj. Na nic się zdały moje uniki. Musiałam iść na tę imprezę. Postanowiłam pójść, pobyć tam chwilę i jak wszyscy będą dostatecznie rozbawieni zastosować angielskie wyjście.  

Stoję na uboczu z kieliszkiem wina w ręku. Podchodzi do mnie znajoma w towarzystwie mężczyzny. Na pierwszy rzut oka facet jakich wielu. Szczerze mówiąc, na ulicy nie zwróciłabym na niego uwagi. Wysoki, owszem. Twarz mało męska. Na skroniach siwe włosy. Znajoma przedstawia nas sobie. I już wtedy dzieje się coś dziwnego. On przytrzymuje moją dłoń trochę zbyt długo jak na powitanie. Z kamiennym wyrazem twarzy wpatruje się we mnie przez kilka sekund nie mrugając nawet okiem. Nie wydukał nawet swojego imienia. Stoi jak posąg gapiąc się na mnie. Zakłopotana mówię do niego cokolwiek, by wyrwać go z tego letargu. […] Nawet nie wiem kiedy zrobiła się trzecia nad ranem. Rozmawialiśmy całą noc siedząc obok siebie na sofie. I przez te kilka godzin powiedziałam temu człowiekowi o sobie wszystko. Pytał w taki sposób, że bałam się go okłamać. Momentami czułam się jak dziewczynka z podstawówki na dywaniku u dyrektora. Pewnie bym zwiała, gdyby nie to, że mieliśmy ze sobą tyle wspólnego. Sympatyczna dyskusja przeplatana była sprytnie zadawanymi pytaniami.    

* * * * *

*OBWĄCHIWANIE TERENU* praktyka stosowana na samym 
początku toksycznej relacji, kiedy zaburzony testuje czy warto zainwestować swój czas w znajomość. Zadaje bezpośrednio często niedyskretne pytania, by ocenić przydatność ofiary.

Cdn.

Dodaj komentarz