Manipulowanie narcyzem, czyli szachy z Kasparowem. Dlaczego nie warto być zołzą.

Data wpisu: 2019-03-05

Kiedy zdałam sobie sprawę z tego, że moja dotychczasowa postawa wobec narcyza nie daje pożądanych efektów zaczęłam tworzyć plan. Chciałam znaleźć sposób, by w naszym związku było lepiej. By narcyz się opamiętał, docenił mnie. Skoro bycie kochaną i bezproblemową kobietką nie dawało rezultatu, to postanowiłam zmienić taktykę. Stałam się chłodna, odrobinę niedostępna. Tak jak radzi poradnik z zołzą w tytule 🙂    

*****

HISTORIA SPRZED LAT KILKU  

Codziennie rano wstaję, chociaż czuję, że bez niego moje życie nie ma sensu. Żyję tylko po to, by znów wyjść pobiegać. Zobaczyć czy jest, czy nie ma go w domu. Tyle bym oddała, by znów przytulić się do niego. By wrócił mój dawny ON. Jestem cierpliwa. Z miłością będę czekać, aż poukłada sobie wszystko i wróci.

Wraca po 1.5 miesiąca. Sms od niego: „Cześć, co słychać? Może wyskoczymy na kawę jutro?” Odpisuję: „Chętnie, ale jutro nie mogę. Zaczynam w pracy nowy projekt.”   Wymyśliłam plan.   

* * * * *  

Nadal byłam grzeczna, jedynie bardziej zdystansowana. Ten dystans utrzymywałam przez kilka miesięcy. Pokazywałam mu, że moje życie bez niego jest kompletne, że mam swoje pasje, swoich znajomych. Oczekiwałam zmiany jego podejścia. Tego, że będzie bardziej się starał. Jaki był efekt?   

Przez chwilę się starał. Chwilę – to znaczy mniej więcej tydzień. Później doczekałam się odbicia piłeczki. Narcyz wspaniale mi udowodnił, że on również ma swoje życie i jest beze mnie szczęśliwy. Opowiadał mi o nowopoznanych kobietach, komentując szczegółowo ich niebywałą atrakcyjność.  

Pomyślałam sobie – skoro powiedziałam A, to muszę powiedzieć B. Zagram rolę kobiety z chłodną głową. Udawałam, że te opowieści nie robią na mnie absolutnie żadnego wrażenia. W pewnym momencie nawet zaczęłam go dopingować, by umówił się z jedną kobietą o której wiele mi opowiadał. Po czasie sama nie potrafię w to uwierzyć, ale zagrałam tę rolę perfekcyjnie. Zwierzał mi się telefonicznie, a ja głosem przyjaciółki zadowolonej z jego szczęścia gratulowałam mu i doradzałam. A tak naprawdę w głębi duszy stopniowo umierałam i po każdej takiej rozmowie zanosiłam się szlochem.  

Kiedy jednak relacja narcyza z nową kobietą zaczęła go męczyć, wyszedł z propozycją. Usłyszałam, że bardzo mnie kocha i nie potrafi beze mnie żyć. Podczas trwania jego nowego związku dotarło do niego, ile stracił nie będąc ze mną. Obiecał, że tym razem będzie inaczej. Zrozumiał swój błąd. To ze mną musi być, bo żadna inna kobieta nie potrafi mnie zastąpić.  

Piękne słowa, prawda? A jakie było przełożenie tych słów na rzeczywistość pewnie się domyślasz. Jeżeli nie, to podpowiadam: żadne. Rozpoczął się jedynie kolejny cykl naszej relacji. Miesiąc miodowy, później faza degradacji i destrukcji. Nihil novi.  

Wnioski nasuwają się same. Nie da się manipulować manipulantem. A rady na temat niedostępności są doskonałe na krótką metę. Dlaczego? Bo żaden zdrowy związek nie może się opierać na manipulacji, zwodzeniu i zabawie czyimiś uczuciami. Związek to nie partia szachów. Jeżeli musisz w swojej relacji przyjmować pozę zołzy, to zatracasz prawdziwą siebie. A poza tym, dobrym mężczyzną nie trzeba, a nawet nie powinno się manipulować.  

Oczywiście, należy pamiętać o swoich potrzebach i pasjach. Nie należy natomiast zakładać maski kobiety w stylu cold bitch. Wartościowego mężczyznę może to jedynie zniechęcić. A toksyk owszem, chwilę będzie gonił króliczka. Później jednak króliczek wpadnie we wnyki zastawione przez sprytnego wilka, który sam jest mistrzem tej gry. Mało prawdopodobne, by króliczek wyszedł z tego cało.

Dodaj komentarz