Data wpisu: 2019-02-27
Na ten temat powstało wiele publikacji, natomiast nie wszystkie są ze sobą spójne. Jedni twierdzą, że jest tych faz 5, jeszcze inni wyróżniają 2 fazy. W moim związku pojawiały się 3 fazy.
1. Miesiąc miodowy
2. Faza degradacji
3. Faza destrukcji
Wszystkie te etapy przewijały się jak piosenki na ustawionej playliście, kolejno jedna po drugiej. Wszystkie trzy razem wzięte nazywam cyklem. Jeden cykl się kończy – następuje faza destrukcji (czasem kończy się na fazie degradacji). Za jakiś czas od fazy miesiąca miodowego zaczyna się nowy cykl.
Faza miesiąca miodowego i faza degradacji przewijały się w mojej relacji non stop. Natomiast faza destrukcji była „królikiem z kapelusza” wyciąganym mniej więcej co 2-3 cykl. Efekt był taki, że rozstanie następowało średnio co 3 do 8 miesięcy.
Długość poszczególnych etapów nie ma konkretnie określonych granic czasowych. Pierwszy miesiąc miodowy trwał w moim związku około pół roku. Pierwsza faza degradacji niecały tydzień, a później nastąpiła faza destrukcji trwająca 2 tygodnie. Następnie kolejny cykl -miesiąc miodowy trwający 2 miesiące, dwumiesięczna faza degradacji i kolejny miesiąc miodowy. Jak widać nie ma na to reguły. Od czego to może zależeć? Na pewno nie od nas samych (sprawdzone info!). Możemy być słodkie jak cukierek, ale playlista gra dalej te same hit-przeboje i kiedy narcyz uznaje, że pora zafundować nam „bilet na karuzelę” to po prostu to robi.
Miesiąca miodowego nie da się wydłużyć, za to w banalnie prosty sposób można przyspieszyć fazę degradacji i destrukcji. Wystarczy skonfrontować narcyza z prawdą o nim samym i zakwestionować jego boskość. Wtedy robimy wielkie HOP i znajdujemy się natychmiast w fazie degradacji. A jeżeli zakwestionujemy jego boskość w fazie degradacji, to jak grom z jasnego nieba spada na nas faza destrukcji.
Na czym polegają poszczególne etapy?
1. Etap pierwszy – miesiąc miodowy. Na tym etapie jesteśmy dla niego boginią. Komplementy, kwiaty, zabieganie, randki, wypady, w skrajnych wypadkach serenady pod balkonem. Rafaello – róże – prezenty małe duże. Myśl przewodnia w tej fazie: *Twoje życzenie jest dla mnie rozkazem, o Pani* (Cel – uzależnienie od siebie ofiary)
2. Etap drugi – degradacja. Tutaj okazuje się, że z tą boginią to chyba jednak mu się wydawało. Etap, kiedy to zdezorientowana mysz sama zaczyna biegać za pułapką. Coraz częściej słyszysz jaka jesteś niedoskonała. W tej fazie zostaniesz poinformowana o wszystkich swoich wadach i niedoskonałościach. Czasem może zacząć ostentacyjnie Ciebie unikać.Zdezorientowana zaczynasz pytać, dociekać, starać się jeszcze bardziej. Czujesz, że z każdą chwilą odsuwacie się od siebie i tracisz go. (Cel – wprowadzenie chaosu i zafundowanie chemicznej huśtawki, kolejny etap uzależnienia)
3. Etap trzeci – destrukcja. Wisienka na torcie i burza z piorunami. W fazie destrukcji narcyz najczęściej uderza w bolące miejsce. Więcej na ten temat pisałam tutaj Powiedz mi co Cię boli, a będę wiedział w co uderzyć. Patologia z Waszego domu wylewa się drzwiami i oknami. Awanturę słyszy nawet sąsiad mieszkający 4 piętra niżej. W skrajnych wypadkach rękoczyny. Idealny scenariusz do
filmu katastroficznego pod tytułem „Narcyz – ostateczne starcie”. Jeżeli Twoją wewnętrzną raną jest samotność – nie będzie awantur. Po prostu narcyz znika bez śladu. Ewentualnie usłyszysz ni z gruszki ni z pietruszki „To jednak nie to. Żegnaj.” (Cel – uświadomienie ofierze, że to on jest panem sytuacji, podkreślenie swojej dominacji)