Data wpisu: 2019-03-01
Najbardziej traumatyczną fazą w moim toksycznym związku była faza destrukcji. Nie bez powodu nadałam jej taką nazwę. Wszystko co do tej pory zdołałam stworzyć w związku (nieprzypadkowo liczba pojedyncza!), podczas fazy destrukcji szło na marnę.
*****
HISTORIA SPRZED LAT KILKU
Po paru tygodniach wysłuchiwania rad, pouczeń i zastrzeżeń co do mojego zachowania w końcu wszystko się uspokoiło. Poszliśmy na randkę, objął mnie czule. „Nie zostawisz mnie, prawda? Obiecaj skarbie, że nigdy mnie nie zostawisz” Serwuje mi błagalne spojrzenie spaniela. Wydaje mi się w tym momencie taki bezradny. Patrzę w jego duże oczy, kładę rękę na jego twarzy i mówię szeptem. „Obiecuję. Nie zostawię ciebie nigdy. Tak bardzo cię kocham.” […]
Poranek dnia następnego. Budzik wyrywa mnie ze snu, staję na równe nogi. Sms od niego: „Przepraszam Cię, to nie Twoja wina. Nie możemy być razem. Dziękuję za wspólnie spędzony czas.” Czytając to czuję ścisk w gardle i łzy natychmiast cisną mi się do oczu. Nie mogę uwierzyć, że to prawda.
* * * * *
Faza destrukcji przychodziła w mojej relacji z narcyzem średnio raz na pół roku. Czasem był to odstęp 3 miesięcy, raz 8 miesięcy. W związku z tym, że moim bolącym miejscem była samotność, to w fazie destrukcji narcyz używał głównie tej broni. Zostawiał mnie po prostu z dnia na dzień. Jednak robił coś bardzo charakterystycznego – zostawiał sobie otwartą furtkę, dającą możliwość powrotu. Jak sam mówił: „Nie pali się mostów”.
Na początku byłam zdruzgotana. Przecież dałam z siebie wszystko, widział jak bardzo mi na nim zależało. Wszystkie plany jakie czyniliśmy na przyszłość obracały się w pył. Zostawałam sama.
Obsesyjnie sprawdzałam telefon czy nie dzwonił, nie pisał. Na każdy dźwięk telefonu stawało mi serce, bo może to właśnie on, przemyślał wszystko i dzwoni, chce spróbować raz jeszcze. Moje wiadomości do niego pozostawały bez żadnej odpowiedzi.
Jak się okazało, moje przeczucie co do tego, że będzie chciał wrócić okazało się trafne. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że nasza relacja będzie się opierać na ciągłych rozstaniach i powrotach.
Toksyk w fazie destrukcji będzie:
-kontynuował przemoc emocjonalną z fazy degradacji ze zdwojoną siłą -notorycznie uderzał w bolące miejsca (więcej o bolących miejscach tutaj Powiedz mi co Cię boli, a będę wiedział w co uderzyć. O tym jak plaster zrywa się razem ze skórą. )
-prowokował i obrażał
-karał milczeniem
-porzucał z dnia na dzień
Może dojść także do aktów przemocy fizycznej (szarpanie, rękoczyny).
Czego się spodziewać po fazie destrukcji? Toksyka na kolanach z bukietem w rękach. Przepraszającego i zaklinającego się na wszelkie świętości, że to już ostatni raz. Jeżeli teraz mu wybaczysz zaczniesz cały cykl na nowo.
Porzuć marzenia o tym, że on się zmieni. On nigdy się nie zmieni, a jego przemocowe zachowania staną się jeszcze bardziej brutalne. Ratuj się, póki możesz.
Faza destrukcji może być błogosławieństwem. Jeżeli od jakiegoś czasu myślisz o tym, by na dobre odejść od narcyza, faza destrukcji to najlepszy moment. Wykorzystaj ten czas, rany które Ci zadał są jeszcze świeże. Pielęgnuj je, to pomoże Ci odejść. Przypominaj sobie o bólu jaki Ci zadał. Na bólu zbuduj swoją siłę, bo teraz nic poza bólem pod ręką nie masz. Wspomnij wszystkie sytuacje kiedy płakałaś przez niego. Wracaj do tych negatywnych stanów, wykrzycz jak bardzo go nienawidzisz. W tym gniewie podejmij decyzję – od dzisiaj narcyz dla Ciebie nie istnieje.
Czas na gojenie zadanych przez niego ran przyjdzie później. Wtedy, kiedy zbudujesz siebie na tyle silną, by odpierać jego ataki. Teraz strzel focha jak prawdziwa dama. Zablokuj go wszędzie gdzie się da. Zastosuj zasadę zero kontaktu (więcej tutaj: Koniec toksycznego związku. O jedynej (prawie 100%) skutecznej metodzie wyjścia z bagienka – no contact. Zero kontaktu. ). Jeżeli zostawił Ciebie z dnia na dzień, tym lepiej! Powiem Ci jedną rzecz w sekrecie. Jak myślisz, co robi narcyz kiedy dla Ciebie jest niedostępny? Podpowiem: zajęty jest inną kobietą. Zablokuj go, bądź silna, bo będzie starał się wrócić ( więcej na ten temat tutaj: Efekt bumerangu. Dlaczego toksyk wraca? ). Pokaż, że nie ma dokąd, bo nie pozwolisz krzywdzić się nigdy więcej.
Jedna myśl na temat “Etap trzeci – faza destrukcji. Dlaczego faza nasilonej przemocy może stać się błogosławieństwem?”