Data wpisu: 2019-02-28
Faza degradacji w relacji toksycznej jest stałym punktem programu. Ma na celu wywołanie w ofierze wewnętrznego chaosu, uruchomienie chemicznej huśtawki i tym samym stworzenie silnej więzi traumatycznej.
Długość trwania fazy degradacji podobnie jak i pozostałych etapów nie jest w żaden sposób określona. Czy można jej w jakiś sposób uniknąć? Nie. Jedynym skutecznym sposobem uniknięcia fazy degradacji jest zakończenie toksycznego związku.
*****
HISTORIA SPRZED LAT KILKU NR 1
Siedzę przy biurku. Od pracy odrywa mnie dźwięk przychodzącego smsa. Automatycznie się uśmiecham. Po przeczytaniu wiadomości jednak uśmiech znika. „Właśnie kolega mi powiedział, że kobiety z dużym nosem są świetne w łóżku. Od razu pomyślałem o Tobie haha”
W jednej chwili czuję jak oblewa mnie zimny pot. Policzki pieką żywym ogniem. Jak on mógł napisać coś takiego? Kompletnie nie wiem co mu odpisać. Zbieram się w sobie i odpisuję: „Miło, że uważasz mnie za dobrą kochankę. A na operację plastyczną nosa od paru miesięcy odkładam gotówkę.” Żadnych uśmiechów, buziaków ani innych emotikonek. Musiał wyczuć, że nie spodobała mi się jego wiadomość, bo po chwili odpisuje: „Przestań, nie bądź taką sztywniarą. Żartuję tylko :)”
To wcale nie łagodzi mojego smutku. Cały wieczór spędzam przed lustrem oglądając swój nos z każdej strony.
* * * * *
W fazie degradacji dostajemy od toksyka często porcję bólu opakowaną w papierek po cukierku. Tak jak w moim przypadku – w żartach, ale szpila została boleśnie wbita. Moje kompleksy odżyły. Na spotkaniach z nim starałam się nie stawać do niego bokiem, bo z profilu mój nos wygląda jeszcze gorzej. Zaczęłam pytać znajomych, czy nie znają dobrego chirurga plastycznego. Jednym słowem ześwirowałam, a moja samoocena spadła do zera.
*****
HISTORIA SPRZED LAT KILKU NR 2
Urlop. Wstaję o 10. Z przyzwyczajenia pierwszą rzeczą jaką robię jest sprawdzenie telefonu. Uwielbiam poranne czytanie wiadomości od niego, dodaje mi to sił na cały dzień. […] Żadnej wiadomości. Jestem zdezorientowana. Zwykle czekało na mnie klika smsów. Wyłączam i włączam telefon. Może coś z siecią? Dzwonię do mamy. Jest sygnał, więc mam zasięg. Może coś mu się stało? Przecież dziś miał do pracy na 7, jestem pewna, że już nie śpi. Dzwonię do niego – kilka sygnałów i odpowiada poczta głosowa. Trzęsą mi się ręce. Pełna lęku piszę do niego smsa: „Wszystko ok kochanie? Martwi mnie ta cisza”
Odpowiedź na sms dostaję 2 dni później. Przez ten czas zdążyłam wylądować w szpitalu – utrata przytomności spowodowana silnym stresem. […]
Dzwonię do niego, płacząc mówię jak bardzo się o niego martwiłam. W jego głosie słychać poirytowanie. Naprawdę jest wkurzony. Bagatelizuje całą sytuację. „Panikara jesteś! Co mi się mogło stać? Przecież jestem dorosły, radzę sobie. Po co te nerwy? Ogarnij się.”
* * * * *
Należy to powiedzieć głośno: karanie ciszą to jedna z najbardziej sadystycznych praktyk stosowanych przez toksyków. W ofierze tej formy przemocy emocjonalnej pojawia się dezorientacja, lęk, rozpacz. Do tej mieszanki należy dołączyć bezsilność, bo często telefon jest wyłączony, a jego bliscy nie mają pojęcia gdzie jest.
„On tak czasem ma. Na pewno wróci, nie martw się” to ŻADNE POCIESZENIE. W moim przypadku napięcie nerwowe doszło do etapu somatyzacji. Tutaj więcej: Somatyzacja i palec w ognisku. Jakie choroby powoduje toksyczna relacja. Flagi alarmowe.
Po toksyku w fazie degradacji można spodziewać się:
-krytykowania wyglądu, gustu, zachowania, stylu ubierania, sposobu wysławiania i poruszania się… i w zasadzie krytykowania wszystkiego co partnerki bezpośrednio dotyczy
-poruszania tematów Twoich kompleksów i uderzania w bolące miejsca – często w żartach lub w zawoalowanej formie
-unikania, np. przekładanie spotkań, nieodbieranie telefonu, znaczne ograniczenie kontaktu do karania ciszą włącznie
-ostentacyjnych zachowań dających do zrozumienia, że narcyz partnerkę i potrzeby partnerki ma głęboko w… tyle, np. kiedy partnerka chce porozmawiać narcyz zakłada słuchawki na uszy, albo wychodzi z pokoju kiedy ona mu o czymś opowiada
-manipulacja informacją, tak by to partnerka czuła się winna za zły czas w związku i zły humor toksyka, np. „Gdybyś nie była taka (tu pada przymiotnik)… to byłoby/byłbym…”
-odpowiedzi na nasze pytania stają się, delikatnie mówiąc, nieuprzejme do tego stopnia, że strach się do niego odezwać
-częstych porównań do innych kobiet. Obowiązkowo partnerka na tle innej musi wypaść blado
-wprowadzenia poczucia zagrożenia, np. flirt z kelnerką na naszych oczach, oglądanie się za innymi kobietami na ulicy i komentowanie ich wdzięków (pod nosem, ale partnerka i tak wszystko dokładnie słyszy)
-rozmowa zaczyna przypominać stąpanie po kruchym lodzie, nigdy nie wiadomo co może go rozzłościć
-obarczania partnerki odpowiedzialnością za wszelkie swoje niepowodzenia, np. „Gdybyś kupiła wczoraj müesli, to nie musiałbym iść rano do sklepu, nie spóźniłbym się do pracy i poszedłbym poprosić o podwyżkę”
Można wymieniać bez końca. Na tym etapie po narcyzie niczego dobrego spodziewać się nie można.
Ważna uwaga. Toksyk na zewnątrz, w towarzystwie innych nigdy nie pokaże, że między nim a partnerką dzieje się źle. Wśród znajomych, na imprezie cały czas będzie partnerkę obejmował, trzymał za rękę i zwracał się do niej per„skarbie”. Później oboje wracają do domu, toksyk zamyka się sam w pokoju, a partnerka czuje wszechogarniającą pustkę. Hit-przebój numer 2 gra dalej.
Co ma to na celu?
Kto uwierzy kobiecie, która mówi, że była wobec niej stosowana przemoc, jeżeli wszyscy znajomi widzieli jak mężczyzna czule ją traktuje i słodko do niej przemawia? To taktyka dająca toksykowi alibi. Kolejna z jego licznych manipulacji. Dla narcyza niesamowicie istotne jest to jak widzą go inni. Mężczyzna źle odnoszący się do kobiety nie jest dobrze postrzegany w społeczeństwie. Narcyz zbyt długo pracował na swój wizerunek, by popsuć go jakąkolwiek wpadką. Z resztą, wpadka w idealnym świecie narcyza? To niemożliwe.
Na szczęście faza degradacji jest przejściowa. Czego spodziewać się dalej? Możliwości są dwie. Albo kolejna będzie faza destrukcji (czyli będzie jeszcze gorzej i przemoc eskaluje), albo burza przebrzmi i zacznie się faza miesiąca miodowego. Nie zachęcam do tego, żeby zaciskać zęby i czekać na lepszy czas. Pomyśl o sobie. Zacznij już teraz szukać w sobie siły, by móc zacząć żyć normalnie.
Jedna myśl na temat “Degradacja – faza numer dwa. Jak z księżniczki stajesz się upiorem.”