Czy cieszyć się z powrotu narcyza? Nowy cykl w toksycznym związku.

Data wpisu: 2019-03-01

Po pierwszym rozstaniu, jak się pewnie domyślasz, wróciłam do narcyza. Oczywiście nie pozwoliłam mu wrócić ot tak. Narcyz zobowiązał się wynagrodzić każdą moją wypłakaną łzę. Jak było w praktyce?   

W praktyce polegało to na tym, że niczego mi nie wynagradzał. Wszelkie jego obietnice poszły w niepamięć, kiedy tylko zgodziłam się na pierwsze po rozstaniu spotkanie. Dostałam 2 miesiące normalnego traktowania. Przez te dwa miesiące na nowo odżyła we mnie nadzieja, że ja i mój toksyk to związek na całe życie. Potraktowałam to rozstanie jako wpadkę. Przecież wrócił. Znów było dobrze. Próbowałam ten fakt puścić w niepamięć. Dlaczego?  

Za każdym razem kiedy dopytywałam go o szczegóły tego rozstania, on reagował nerwowo i co rusz wymyślał nowe wytłumaczenie dla siebie. Wersje przyczyny rozstania zmieniały się z każdą rozmową, usłyszałam na przykład, że:

-nie był pewny tego co czuje do mnie

-nie był pewny co ja czuję do niego

-stwierdził, że na mnie nie zasługuje i powinnam znaleźć sobie kogoś lepszego niż on -miał doła i chciał być sam

-przestraszył się zaangażowania

-zbyt dużo czasu mu poświęcałam -za mało czasu mu poświęcałam

„Nie drąż już tego tematu” 

„Nie wracajmy do tego, przecież mówiłem, że miałem kłopoty w pracy. Jeszcze raz będziesz wspominać o tym, to się rozstaniemy.”  

Z każdą kolejną wersją gubiłam się coraz bardziej. Dopiero pod koniec znajomości dowiedziałam się co było przyczyną rozstań.   Jego poirytowanie wynikało z tego, że prawdopodobnie sam nie pamiętał jaką wersję mi sprzedał. Z każdym kolejnym kłamstwem zapętlał się coraz bardziej, a ja byłam coraz bliżej odkrycia prawdziwej przyczyny.  

Dlaczego groził ponownym rozstaniem, jeśli będę wracać do tematu? Stawiałam go w niezręcznej sytuacji. Próbowałam go kwestionować, a tego narcyz nie znosi. Przy okazji. Jeżeli partner nie daje Ci czasu na to by dojść do siebie, przetrawić emocje związane z rozstaniem i wyjaśnić sytuację do końca, to okazuje Ci w ten sposób brak szacunku. Masz prawo to przeżywać. Masz prawo pytać, jeśli nie jesteś czegoś pewna. Rozmowa to podstawa w związku.

Po dwóch miesiącach spokoju dostałam bilet na karuzelę. Płynnie wskoczyliśmy w fazę degradacji. Dlaczego? Sama nie wiem. Starałam się być idealna, kochająca, wspierająca, bezproblemowa. Po prostu stwierdził, że pora puścić hit-przebój numer dwa i zacząć znów spychać mnie na skraj rozpaczy.  

Kolejny raz nie miałam pojęcia co się dzieje. Pisałam mu: „Czym sobie zasłużyłam na to, że traktujesz mnie tak okrutnie?” Odpisywał: „Niczym. Przepraszam.” A później dalej, jakby nigdy nic krytykował mnie, unikał, nie odbierał telefonu, robił awantury o zachmurzone niebo.  

Momentami czułam się, jakbym była w związku z dwoma bliźniakami. Jeden był do rany przyłóż, a drugi był sadystą i opryskliwym bucem. Próbowałam rozwikłać zagadkę. Szukałam wyjaśnienia jego skrajnych zmian zachowania. Tłumaczyłam je depresją, przepracowaniem, problemami z szefem, problemami rodzinnymi, trudnym dzieciństwem.

Dobrze, że nie ustawałam w szukaniu przyczyny, bo w końcu trafiłam w dziesiątkę. Nie próbowałam go leczyć na siłę. Wiem, że narcystyczne zaburzenie osobowości jest w zasadzie nieuleczalne. Nie tłumaczyłam już go sama przed sobą. Dzięki temu uratowałam siebie.    

Dodaj komentarz